<?xml version="1.0"?>
<?xml-stylesheet type="text/css" href="http://wh40.0f.pl/wiki/skins/common/feed.css?270"?>
<feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" xml:lang="pl">
		<id>http://wh40.0f.pl/wiki/index.php?feed=atom&amp;target=178.37.112.162&amp;title=Specjalna%3AWk%C5%82ad%2F178.37.112.162</id>
		<title>Grim Omen - Wkład użytkownika [pl]</title>
		<link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://wh40.0f.pl/wiki/index.php?feed=atom&amp;target=178.37.112.162&amp;title=Specjalna%3AWk%C5%82ad%2F178.37.112.162"/>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://wh40.0f.pl/wiki/index.php/Specjalna:Wk%C5%82ad/178.37.112.162"/>
		<updated>2026-10-24T12:34:39Z</updated>
		<subtitle>Z Grim Omen</subtitle>
		<generator>MediaWiki 1.16.2</generator>

	<entry>
		<id>http://wh40.0f.pl/wiki/index.php/Titus_Nikodes</id>
		<title>Titus Nikodes</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://wh40.0f.pl/wiki/index.php/Titus_Nikodes"/>
				<updated>2011-12-19T18:10:28Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;178.37.112.162: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;{{Postać Infobox&lt;br /&gt;
|name=Titus Nikodes&lt;br /&gt;
|race=Człowiek&lt;br /&gt;
|gender=Mężczyzna&lt;br /&gt;
|px=200px&lt;br /&gt;
|rank=Storm Trooper&lt;br /&gt;
|player=[[Użytkownik:Kamil|Kamil]]&lt;br /&gt;
|career=Guardsman&lt;br /&gt;
|planet=Scintilla&lt;br /&gt;
|planettype=Hive (Sibellus)&lt;br /&gt;
|date= pierwsza połowa kwietnia 001.M42&lt;br /&gt;
|age=21&lt;br /&gt;
|weight=71&lt;br /&gt;
|height=181&lt;br /&gt;
}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Nikodes Titus''' &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Pamiętniki ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Scintilla ====&lt;br /&gt;
'''Około 009.M42'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p align=&amp;quot;justify&amp;quot; style=&amp;quot;width: 90%;&amp;quot;&amp;gt;&lt;br /&gt;
Trwająca już od trzech dni Niestabilność Napięcia w Systemie dawała się we znaki wszystkim. Zmęczone oczy piekły i łzawiły z powodu co chwilę gasnących i rozbłyskujących świetlówek. Falujące brzęczenie Klimatyzatora zdawało się drążyć uszy i przewiercać do samego mózgu, zagłuszając każdą myśl. Było też nieprzyjemnie ciepło i zarazem wilgotno, przez co zawiesina z dymu wydawała się prawie namacalna - to jednak nie było niczym nowym.&lt;br /&gt;
&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;p align=&amp;quot;justify&amp;quot; style=&amp;quot;width: 90%;&amp;quot;&amp;gt;&lt;br /&gt;
Pomieszczenie było małe i na pierwszy rzut oka wielofunkcyjne. Można powiedzieć, że nie mieściło się w nim nic, jednak dziwnym zbiegiem okoliczności znajdowało się w nim wszystko, poza Sanitariatem. Rozłożone obecnie posłania zajmowały prawie całą podłogę. Siedziało na nich dwoje dzieci. Mniejsze, dziewczynka z dwoma misternie splecionymi warkoczykami i kilkoma piegami na nosie, ściskało czule szmacianą lalkę. Większym był chłopak, może ośmio-, może dziesięcioletni. Siedział na stopach, trochę krzywo. Gruba warstwa bandażu na głowie najwyraźniej mu już nie ciążyła. Wpatrywali się oboje w dziadka. Przeszło czterdziestoletni mężczyzna o twarzy poważnej, zmęczonej życiem i naznaczonej licznymi bliznami, łapczywie nabrał w płuca papierosowego dymu. Momentalnie zaczął kaszleć. Czynności te powtarzał naprzemiennie przez czas jakiś aż wreszcie chłopak – nie mogąc już się najwidoczniej doczekać – wyrzucił z siebie podnieconym głosem:&lt;br /&gt;
&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;p align=&amp;quot;justify&amp;quot; style=&amp;quot;width: 90%;&amp;quot;&amp;gt;&lt;br /&gt;
- ''Oj dziadku, dziadku! Opowiedz nam jeszcze raz, prosimy!''&amp;lt;br/&amp;gt;&lt;br /&gt;
- ''Tak, prosimy!'' – zawtórowała mu dziewczynka, bardziej z chęci odezwania się niż rzeczywistej ciekawości.&amp;lt;br/&amp;gt;&lt;br /&gt;
- ''Opowiedz jeszcze raz, o tym, jak Odniosłeś Rany!''&amp;lt;br/&amp;gt;&lt;br /&gt;
Starszy człowiek opanował w końcu kaszel i na chwilę odłożył papierosa, opierając go o brzeg talerzyka.&amp;lt;br/&amp;gt;&lt;br /&gt;
- ''Jak pamiętacie, bo mówiłem już, było to jakieś dziewięć lat temu…'' - mimowolnie uśmiechnął się do wspomnień o chwilach, kiedy jeszcze był w stanie przejść sto kroków bez oznak stanu przedzawałowego. – ''wraz z moimi ludźmi i całym Thraciańskim 290. oraz 81. Regimentem zostaliśmy w pośpiechu wysłani na Cadię. Wtedy oczywiście nie było jeszcze mowy o Trzynastej…''&amp;lt;br/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Orbita Ashima 1 ====&lt;br /&gt;
'''9321020.M42'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p align=&amp;quot;justify&amp;quot; style=&amp;quot;width: 90%;&amp;quot;&amp;gt;&lt;br /&gt;
- ''Co tu się, kurwa, dzieje? Gdzie ja, kurwa, trafiłem? Ty pieprzony…'' - oczy młodzieńca zdradzały oznaki szaleństwa, mięśnie jego twarzy drgały nerwowo, lekko szczękały mu zęby. Dłonie zaciskał w pięści.&amp;lt;br/&amp;gt;&lt;br /&gt;
- ''Mówili, żeby się nie wychylać? Siedzieć cicho? Mówili. Żeby nie rzucać się w oczy? Mówili! Żeby… nosz kurwa mać!''&amp;lt;br/&amp;gt;&lt;br /&gt;
- ''Przecież wiedziałeś, co o nich opowiadają. Że jak połowa chłopaków przeżyje akcję, to dla tamtych oznacza sukces? Dupa! Tam nas mają. Jak wszyscy właściwie…''&amp;lt;br/&amp;gt;&lt;br /&gt;
- ''Do tego z Inkwizycji! Spróbuj teraz coś powiedzieć, a na kuli w głowie się nie skończy. O nie, oni nie pozwolą tak szybko zdechnąć.''&amp;lt;br/&amp;gt;&lt;br /&gt;
Chłopak głośno pociągnął nosem, tak mocno, że aż się zakrztusił. Kaszel przeszedł nagle w spazmatyczny śmiech.&amp;lt;br/&amp;gt;&lt;br /&gt;
- ''I z czego, kurwa, lejesz? Będą chcieli się z tobą widzieć. Będą pytać. Co im powiesz? Też będzie ci do śmiechu?''&amp;lt;br/&amp;gt;&lt;br /&gt;
Pięść trafiła obok lustra. Szczęśliwie na tyle słabo, by nie spowodować złamania, ale i tak zawył z bólu. Może dzięki temu trochę oprzytomniał. Miał się natychmiast spakować i oddać do dyspozycji…&amp;lt;br/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>178.37.112.162</name></author>	</entry>

	</feed>