Bal Czarnej Gwiazdy

Z Grim Omen

Skocz do: nawigacji, wyszukiwania
(→Castus: - raport 0.2)
Linia 93: Linia 93:
''I to w zasadzie był koniec – przynajmniej w Gorgonid. Bo, o czym opowiem ci niebawem, efekty mojej litości sprowadziły na tę planetę prawdziwe piekło.''
''I to w zasadzie był koniec – przynajmniej w Gorgonid. Bo, o czym opowiem ci niebawem, efekty mojej litości sprowadziły na tę planetę prawdziwe piekło.''
</p>
</p>
 +
 +
==== Fathomsound - śledztwo we Floatsome ====
 +
 +
<p align="justify" style="text-indent: 30pt;width: 90%;">
 +
Ledwie wróciliśmy na powierzchnię, okazało się że nadeszły nowe rozkazy. Mieliśmy udać się na drugą półkulę planety, do miasta Floatsom znajdującego się ponad kopalnią Fathomsound. Naszym kontaktem a zarazem gospodarzem był lokalny szlachetka i właściciel sporej części miasta, baron Icrymos – jakoby długoletni współpracownik Inkwizycji i dobry znajomy Venrisa. Celem była infiltracja pałacu barona Lavhara XIV i zdobycie dowodów na jego współpracę z AM-13 (tak jest, tym samym którego plany pokrzyżowaliśmy na Iocanthos). Dodatkowo, gościem Lavhara miał być niejaki wicehrabia Anatol Machenko (kolejne znane nazwisko, nieprawdaż?) na którego cześć baron postanowił wyprawić bal – oto była nasza okazja na wejście do pałacu.<br/><br/>
 +
Szczęśliwie, baron Icrymos przysłał po nas swój pojazd, oszczędzając nam długiej i nieprzyjemnej podróży. W ogóle okazał się miłym, starszym mężczyzną o nienagannych manierach i całkiem przyzwoitym guście.<br/><br/>
 +
Nie wiem jak wygląda Fathomsound w chwili kiedy odbieram ten przekaz, ale krótko po naszej wizycie była to tylko wypalona dziura (o czym za chwilę), więc przyda się może krótki opis tego miejsca. Kopalnia znajdowała się wewnątrz olbrzymiej odkrywki, z chodnikami kutymi w jej ścianach. Jako że dno zalane było wodą, górnicy mieszkali na tratwach połączonych w dzielnice – każda należąca do innego współwłaściciela. Pałace szlachty natomiast zwieszały się nad tym wszystkim, umocowane do ścian krateru olbrzymimi łańcuchami, umożliwiając dostęp do nich jedynie z powietrza.<br/><br/>
 +
Do przyjęcia pozostawało wciąż kilka dni, więc mieliśmy czas aby na spokojnie przygotować cały plan. Po pierwsze – plany pałacu. Szczęściem, baron Icrymos miał tam pewną liczbę zaufanych ludzi, więc udało nam się zdobyć wgląd do ogólnego rozkładu korytarzy i ustalić potencjalne cele. Kolej na rzecz – odpowiednie stroje. To okazało się trudniejsze niż myślałem… Flavia, jako Siostra, mogła z czystym sumieniem iść w swoim ciężkim pancerzu. Ja z nieukrywaną przyjemnością zamieniłem zgrzebne szaty na dublet i obcisłe spodnie – i z kolejnego przebłysku przeszłości którego doświadczyłem, wiem że dawniej w ten właśnie sposób lubiłem się nosić. Mama nadzieję, że kolejne czyszczenie pamięci nie zabiło we mnie tego wyrafinowanego smaku i wyczucia jeśli idzie o modę. Tu pojawił się pierwszy (acz jeden z naprawdę wielu) problem z Kaltą, która kategorycznie odmówiła współpracy. Nie założy sukni. Nie da sobie ułożyć włosów. Gadaj tu z taką… Na szczęście udało się wytłumaczyć jej, że od tej pieprzonej sukni i fryzury zależy bez mała los połowy galaktyki i ostatecznie nakłonić do przebrania. Swoją drogą chciałbym kiedyś porozmawiać z jej tutorami i dowiedzieć czemu nie wpojono Zabójcy takich podstaw jak chociażby konieczność przebrania podczas niektórych misji. Czas płynął, a przecież nasze stroje należało jeszcze przerobić tak, aby ukryć w nich najważniejsze elementy ekwipunku. Trzecia sprawa – opracowanie planu działania. Jako że ja i Flavia jesteśmy zbyt charakterystyczni, to na Kalcie musiał spocząć ciężar zdobycia potrzebnych dowodów, my zaś mieliśmy zapewnić jej ewentualne wsparcie i odwrócić uwagę ochrony. Jak się okazało wszystko i tak wzięło w łeb, ale o tym później.<br/><br/>
 +
Wtedy, na trzy dni przed balem, dotarły do nas pierwsze niepokojące wieści. W mieście doszło do kilku dziwnie wyglądających morderstw. Ofiary, całe rodziny, ginęły w swoich domach. Na ciałach kilkorga, w okolicach płuc, znać było dziwne ślady, jakby po ugryzieniu olbrzymiej pijawki. Szybko wydedukowaliśmy, że to właśnie oni byli celami ataku, reszta zginęła niejako przy okazji. Dodatkowo, wszyscy ugryzieni mieli wycięte niewielkie kawałki skóry na karkach. Ponadto, wśród i tak przerażonych górników, rozniosła się pogłoska o potworze żyjącym w głębinach jeziora – olbrzymiej ośmiornicy potrafiącej za jednym zamachem zgnieść cały dom. Baron Icrymos potwierdził istnienie kiedyś takiej bestii, jednak według jego słów została ona ubita parę lat wcześniej. Postanowiliśmy zejść na tratwowisko i zbadać sprawę u, że tak powiem, źródła.<br/><br/>
 +
Ach, no i Czarna Gwiazda… Cykliczny fenomen zsyłający na mieszkańców planety niepokojące wizje, prowadzący do rozruchów i lokalnych rewolt. Dziwnym trafem jego pojawienie zbiegało się z datą balu. Widzenia które zaczęły nas nawiedzać nie wróżyły  nic dobrego dla planety…<br/><br/>
 +
Niestety, zgodnie z naszymi obawami, śledztwo szło bardzo topornie. Nikt nic nie widział, nikt nie słyszał niczego niepokojącego… Pomógł nam przypadek. Akurat, wraz z oddziałem milicji, przeszukiwaliśmy miejsce jednej ze zbrodni, kiedy dotarła do nas pogłoska o kolejnym ataku. Ruszyliśmy szybko, licząc na znalezienie świeżych śladów. Cóż… udało się. Powiedzmy. Ciała było jeszcze ciepłe i najwyraźniej wystraszyliśmy mordercę zanim dokończył dzieła. Pobieżne badanie potwierdziło nasze najgorsze obawy – kark jednej z ofiar przyozdabiał tatuaż Bractwa Zagłady. Postanowiliśmy zabrać zwłoki heretyka do pałacu i tam przeprowadzić dalsze badania.<br/><br/>
 +
Wtedy zostaliśmy zaatakowani. Nie wiem czego użyto przeciw potworowi ostatnim razem, ale najwyraźniej było tego za mało. Same macki miały dobre kilkadziesiąt metrów długości. Pokryte śluzem i ropiejącymi krostami, zakończone stalowymi hakami… Ewidentnie ktoś przy bestii majstrował, i to przy użyciu bluźnierczych mocy. Nie bez strat, udało nam się odpędzić abominację i dotrzeć do pałacu.<br/><br/>
 +
Sekcja zwłok heretyka dała nam, jak łatwo się domyślić, kilka odpowiedzi i jeszcze więcej pytań. W jego płucach odkryłem cysty wypełnione zarodnikami delikatnie emanującymi mocą Chaosu. Wyglądało to tak, jakby członkowie Bractwa Zagłady byli jedynie nosicielami, formą przejściową dla pasożyta. Ewidentnie maczał w tym palce czarnoksiężnik Jurg.<br/><br/>
 +
Mając co prawda jedynie poszlaki, ale za to dosyć mocne, zdecydowałem iż należy ostrzec pałac gubernatorski oraz skontaktować się z Venrisem. Ha, plan może i był niezły, tyle że wykonanie okazało się nieco skomplikowane. Przede wszystkim, gubernator planety królowa Lachryma któraś tam, nie znalazła dla mnie czasu. Jedyne co udało się uzyskać to spotkanie z nadwornym Astropatą. Wysłuchał rewelacji, pokiwał głową, po czym oświadczył że Czarna Gwiazda i tak blokuje wszelki kontakt z innymi układami – również skoki statków. Byliśmy zdani jedynie na siebie. Szczęśliwie, udało nam się skontaktować z jednym z Wolnych Kupców, Ciaphasem Gavinem, którego jednostka szczęśliwie wisiała na orbicie. Jej artyleria miała być naszą jedyną szansą na powstrzymanie Rebelii, gdybyśmy zawiedli – do czasu przybycia posiłków.<br/><br/>
 +
Nie pozostało nam zatem nic innego, niż udać się na bal i liczyć, że uda się zdobyć dowody zdrady barona Lavhara, ślady jego powiązań z AM-13 i Domem Machenko oraz udaremnić plan Jurga. Cholernie dużo roboty jak na trzy osoby. Nic dziwnego, że zawiedliśmy. Ale o tym opowiem następnym razem.</p>

Wersja z 08:52, 28 cze 2011

Osobiste
Przestrzenie nazw
Warianty
Działania
Nawigacja
Narzędzia