Bal Czarnej Gwiazdy

Z Grim Omen

Skocz do: nawigacji, wyszukiwania
Linia 87: Linia 87:
Niecodzienne okoliczności wymagają niecodziennych środków. Korzystając z chwili wytchnienia wysłałem swe myśli w głąb korytarzy w poszukiwaniu kolejnych zagrożeń. Niestety, poza jedną istotą znajdującą się o kilka metrów od nas, nie byłem w stanie niczego wyczuć. Czy to skała, czy może symbole – coś blokowało moje zdolności. Ach, istota… Okazało się, że był to jeden z buntowników. Jakimś cudem ocalał z potyczki z Gwardzistami a następnie orgii obżarstwa jaką sobie urządziły mutanty, dzięki czemu dowiedzieliśmy się co tutaj zaszło. Tak jak podejrzewaliśmy, ucieczka w tunele była jedynie manewrem mającym na celu sprowokowanie pościgu. Część górników należała do tajnego stowarzyszenia zwanego Bractwem Zagłady i to oni byli prowodyrami buntu – reszta nie miała innego wyjścia niż przyłączenie się i nadzieja na szybką śmierć. Faktycznie, chyba wszystko było lepsze niż nędzna wegetacja na którą byli tu skazani. W każdym razie, ci z Bractwa zaczęli się zmieniać. W końcu przeistoczyli się w istoty, które nas zaatakowały. Tym co ich odróżniało od zwykłych górników był tatuaż na karku… Informacja z której znaczenia nie zdawaliśmy sobie wtedy sprawy.
Niecodzienne okoliczności wymagają niecodziennych środków. Korzystając z chwili wytchnienia wysłałem swe myśli w głąb korytarzy w poszukiwaniu kolejnych zagrożeń. Niestety, poza jedną istotą znajdującą się o kilka metrów od nas, nie byłem w stanie niczego wyczuć. Czy to skała, czy może symbole – coś blokowało moje zdolności. Ach, istota… Okazało się, że był to jeden z buntowników. Jakimś cudem ocalał z potyczki z Gwardzistami a następnie orgii obżarstwa jaką sobie urządziły mutanty, dzięki czemu dowiedzieliśmy się co tutaj zaszło. Tak jak podejrzewaliśmy, ucieczka w tunele była jedynie manewrem mającym na celu sprowokowanie pościgu. Część górników należała do tajnego stowarzyszenia zwanego Bractwem Zagłady i to oni byli prowodyrami buntu – reszta nie miała innego wyjścia niż przyłączenie się i nadzieja na szybką śmierć. Faktycznie, chyba wszystko było lepsze niż nędzna wegetacja na którą byli tu skazani. W każdym razie, ci z Bractwa zaczęli się zmieniać. W końcu przeistoczyli się w istoty, które nas zaatakowały. Tym co ich odróżniało od zwykłych górników był tatuaż na karku… Informacja z której znaczenia nie zdawaliśmy sobie wtedy sprawy.
<br/><br/>
<br/><br/>
-
Nie wiem jak innym, ale mi z każdym kolejnym krokiem coraz mocniej zbierało się na wymioty. Całe te korytarze przesiąknięte były aurą jednej z Niszczycielskich Potęg, w dodatku cały czas zbliżaliśmy się do epicentrum. Jeszcze dwa razy przyszło nam się zmierzyć z mutantami. Nikt nie zauważył kiedy odłączył się od nas Jurg, oby jego dusza cierpiała wieczne męki. Kolejni Gwardziści padli. Pamiętam młoda dziewczynę z Dzikiego Świata, która nie mogąc dalej iść postanowiła zatrzymać krążące wokół nas plugastwo. I jeszcze dzieciaka, dla którego była to pierwsza misja. W pewnym momencie po prostu padł na ziemię i zaczął się przeistaczać. Raynolds skrócił jego męki. I stanęliśmy u celu.
+
Nie wiem jak innym, ale mi z każdym kolejnym krokiem coraz mocniej zbierało się na wymioty. Całe te korytarze przesiąknięte były aurą jednej z Niszczycielskich Potęg, w dodatku cały czas zbliżaliśmy się do epicentrum. Jeszcze dwa razy przyszło nam się zmierzyć z mutantami. Nikt nie zauważył kiedy odłączył się od nas Jurg, oby jego dusza cierpiała wieczne męki. Kolejni Gwardziści padli. Pamiętam młoda dziewczynę z Dzikiego Świata, która nie mogąc dalej iść postanowiła zatrzymać krążące wokół nas plugastwo. I jeszcze dzieciaka, dla którego była to pierwsza misja. W pewnym momencie po prostu padł na ziemię i zaczął się przeistaczać. Raynolds skrócił jego męki. Wtedy stanęliśmy u celu.
<br/><br/>
<br/><br/>
-
Pierwsza była znajoma fioletowo – zgniłozielona poświata bijąca zza załomu. Mrowienie na opuszkach palców i ten posmak na języku, który tak dobrze znamy. Część odpowiedzi wskoczyła na swoje miejsca – ktoś umieścił w tych korytarzach skrystalizowany fragment czystego Chaosu. To stąd brały początek mutacje górników i Gwardzistów. Trzeba było zniszczyć to miejsce – jak najszybciej! Każda chwila spędzona w pobliżu tego czegoś groziła straszliwymi konsekwencjami! I wtedy zobaczyliśmy jego… Jurg unisił się tam, teraz w swej prawdziwej formie. Wykrzywiony w parodii uśmiechu, z robactwem wijącym się wokół rąk. To on stał za wszystkim co się wydarzyło w tych tunelach. Aura fragmentu Spaczni nie dość że wzmacniała jego moc, to jeszcze doskonale maskowała samą jego obecność. Na szczęście sierżant i Kalta zareagowali odruchowo – dwie wiązki granatów poszybowały łukiem w stronę czarnoksiężnika. Ledwie wpadliśmy w główny korytarz, całym systemem tuneli zatrzęsły eksplozje. To było jak głęboki oddech po długim nurkowaniu. Do tego momentu nie zdawałem sobie sprawy jak głęboko oddziaływał na nas ten kawałek Spaczni. Tak jakbym, w momencie kiedy zniknęła obecność Chaosu, nagle odzyskał dostęp do swych zmysłów. Zdążyłem jeszcze wyczuć niedalekie zawirowanie na powierzchni Immaterium – Jurg zdołał teleportować się w bezpieczne miejsce.
+
Pierwsza była znajoma fioletowo – zgniłozielona poświata bijąca zza załomu. Mrowienie na opuszkach palców i ten posmak na języku, który tak dobrze znamy. Pierwsze elementy układanki wskoczyły na swoje miejsca – ktoś umieścił w tych korytarzach skrystalizowany fragment czystego Chaosu. To stąd brały początek mutacje górników i Gwardzistów. Trzeba było zniszczyć to miejsce – jak najszybciej! Każda chwila spędzona w pobliżu tego czegoś groziła straszliwymi konsekwencjami! I wtedy zobaczyliśmy jego… Jurg unosił się tam, teraz w swej prawdziwej formie. Wykrzywiony w parodii uśmiechu, z robactwem wijącym się wokół rąk. To on stał za wszystkim co się wydarzyło w tych tunelach. Aura fragmentu Spaczni nie dość że wzmacniała jego moc, to jeszcze doskonale maskowała samą jego obecność. Na szczęście sierżant i Kalta zareagowali odruchowo – dwie wiązki granatów poszybowały łukiem w stronę czarnoksiężnika. Ledwie wpadliśmy w główny korytarz, całym systemem tuneli zatrzęsły eksplozje. To było jak głęboki oddech po długim nurkowaniu. Do tego momentu nie zdawałem sobie sprawy jak głęboko oddziaływał na nas ten kawałek Spaczni. Tak jakbym, w momencie kiedy zniknęła obecność Chaosu, nagle odzyskał dostęp do swych zmysłów. Zdążyłem jeszcze wyczuć niedalekie zawirowanie na powierzchni Immaterium – Jurg zdołał teleportować się w bezpieczne miejsce.
<br/><br/>
<br/><br/>
''I to w zasadzie był koniec – przynajmniej w Gorgonid. Bo, o czym opowiem ci niebawem, efekty mojej litości sprowadziły na tę planetę prawdziwe piekło.''
''I to w zasadzie był koniec – przynajmniej w Gorgonid. Bo, o czym opowiem ci niebawem, efekty mojej litości sprowadziły na tę planetę prawdziwe piekło.''
</p>
</p>

Wersja z 00:58, 23 cze 2011

Osobiste
Przestrzenie nazw
Warianty
Działania
Nawigacja
Narzędzia