Bal Czarnej Gwiazdy
Z Grim Omen
(→Castus) |
|||
| Linia 112: | Linia 112: | ||
Mając co prawda jedynie poszlaki, ale za to dosyć mocne, zdecydowałem iż należy ostrzec pałac gubernatorski oraz skontaktować się z Venrisem. Ha, plan może i był niezły, tyle że wykonanie okazało się nieco skomplikowane. Przede wszystkim, gubernator planety królowa Lachryma któraś tam, nie znalazła dla mnie czasu. Jedyne co udało się uzyskać to spotkanie z nadwornym Astropatą. Wysłuchał rewelacji, pokiwał głową, po czym oświadczył że Czarna Gwiazda i tak blokuje wszelki kontakt z innymi układami – również skoki statków. Byliśmy zdani jedynie na siebie. Szczęśliwie, udało nam się skontaktować z jednym z Wolnych Kupców, Ciaphasem Gavinem, którego jednostka szczęśliwie wisiała na orbicie. Jej artyleria miała być naszą jedyną szansą na powstrzymanie Rebelii, gdybyśmy zawiedli – do czasu przybycia posiłków.<br/><br/> | Mając co prawda jedynie poszlaki, ale za to dosyć mocne, zdecydowałem iż należy ostrzec pałac gubernatorski oraz skontaktować się z Venrisem. Ha, plan może i był niezły, tyle że wykonanie okazało się nieco skomplikowane. Przede wszystkim, gubernator planety królowa Lachryma któraś tam, nie znalazła dla mnie czasu. Jedyne co udało się uzyskać to spotkanie z nadwornym Astropatą. Wysłuchał rewelacji, pokiwał głową, po czym oświadczył że Czarna Gwiazda i tak blokuje wszelki kontakt z innymi układami – również skoki statków. Byliśmy zdani jedynie na siebie. Szczęśliwie, udało nam się skontaktować z jednym z Wolnych Kupców, Ciaphasem Gavinem, którego jednostka szczęśliwie wisiała na orbicie. Jej artyleria miała być naszą jedyną szansą na powstrzymanie Rebelii, gdybyśmy zawiedli – do czasu przybycia posiłków.<br/><br/> | ||
Nie pozostało nam zatem nic innego, niż udać się na bal i liczyć, że uda się zdobyć dowody zdrady barona Lavhara, ślady jego powiązań z AM-13 i Domem Machenko oraz udaremnić plan Jurga. Cholernie dużo roboty jak na trzy osoby. Nic dziwnego, że zawiedliśmy. Ale o tym opowiem następnym razem.</p> | Nie pozostało nam zatem nic innego, niż udać się na bal i liczyć, że uda się zdobyć dowody zdrady barona Lavhara, ślady jego powiązań z AM-13 i Domem Machenko oraz udaremnić plan Jurga. Cholernie dużo roboty jak na trzy osoby. Nic dziwnego, że zawiedliśmy. Ale o tym opowiem następnym razem.</p> | ||
| + | |||
| + | ==== Bal Czarnej Gwiazdy ==== | ||
| + | |||
| + | <p align="justify" style="text-indent: 30pt;width: 90%;"> | ||
| + | ''Uważaj na Palatyn Rhiannon. Jeśli do tej pory jej nie unieszkodliwiłem, może być niebezpieczna. Poza tym, ona chyba wie coś o naszej przeszłości… Ale do tego tematu jeszcze wrócimy – teraz czas na bal.''</p> | ||
| + | <p align="justify" style="text-indent: 30pt;width: 90%;"> | ||
| + | Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek na jakimś był, ale coś mi mówi, że kiedyś takie imprezy nie były mi obce i nawet je lubiłem. Ba, nadal je lubię jak się okazało. Blichtr, szyk, wyższe sfery… to jednak przemawia do tych niskich popędów, którym jednak raz na jakiś czas przyjemnie się oddać. Pierwsze dwie godziny spędziłem chłonąc otaczające mnie emocje – takie odświeżająco prymitywne. I pilnując dziewczyn, żeby nie popełniły żadnego głupstwa. Może i nieźle sobie radzą z zabijaniem, ale w sytuacjach wymagających finezji są bezbronne jak dzieci.<br/><br/> | ||
| + | Niestety wszystko co proste, szybko się komplikuje. Czekało nas zadanie do wykonania, zaś mój wewnętrzny głos (mam nadzieję, że kolejne dostosowanie pamięci nie zabiło u mnie tej wybitnej intuicji, była by to doprawdy niepowetowana strata) dosłownie wył z przerażenia. Cholera, gdybym wtedy się domyślał jak fatalnie wszystko się potoczy… Tak czy inaczej, udało nam się zidentyfikować barona Lavhara XIV oraz jego gościa honorowego – wicehrabiego Anatolia Machenko. Towarzyszył im ochroniarz w Pancerzu Wspomaganym, co mogło nieco pokrzyżować nam szyki…<br/><br/> | ||
| + | Kalta, zgodnie z planem, udała się do toalety w celu przygotowania ekwipunku. Wracając na salę dała nam znak – mogliśmy zacząć dywersję.<br/><br/> | ||
| + | I wtedy, w momencie kiedy orkiestra rozpoczęła całkiem niezłe wykonanie preludia do „Ave Imperia”, dokładnie wszystko się posypało. Słońce, stojące właśnie nad pałacem, przykrył czarny cień. Sufit pałacu rozsunął się, aby umożliwić zebranym wygodniejszą obserwację fenomenu Czarnej Gwiazdy. A z dachu, prosto pod stopy zgromadzonych gości, spadło ciało jakiegoś nieszczęśnika. Muszę przyznać, że o takim odwróceniu uwagi nigdy byśmy nie pomyśleli… Zwłaszcza że po kilku chwilach ciszy przetkanej szelestem kreacji mdlejących dam, zwłoki poruszyły się. I wstały.<br/><br/> | ||
| + | Nim zdążyliśmy ochłonąć, uwagę naszą zwrócił dysonans na podwyższeniu dla orkiestry – to na dany przez dyrygenta znak wydobyli oni z zakamarków ubrań niewielkie sztylety i, z twarzami pozbawionymi emocji, podcięli sobie tętnice szyjne. Po czym, po chwili, również powstali. Szlag…<br/><br/> | ||
| + | Tego, co się rozpoczęło, niestety nie potrafię opisać. Pamiętam jedynie dziką ucieczkę w głąb pałacu, dziewczyny zabijające kolejnych nieumartych, barona Icrymosa w najwyższym stadium paniki… Do teraz nie mam pojęcia jak udało się nam wydostać go żywcem z tego piekła. Zwłaszcza, że wciąż mieliśmy zadanie do wykonania. Eliminując kolejne wynaturzenia, powoli ruszyliśmy do podziemi. Tyle dobrze, że nikomu nie chciało się nas powstrzymywać – wyglądało to tak, jakby każdy zabity przez zombi po kilku chwilach powstawał, zwiększając ich liczebność i potęgując chaos.<br/><br/> | ||
| + | Przyznaję, kilka razy mogliśmy wspomóc walczących. Nie zrobiliśmy tego. Ryzyko infekcji było zbyt wielkie, poza tym – nie była to nasza sprawa, oni nie byli w żaden sposób związani z misją. Ostatecznie, dotarliśmy do położonych na najniższych poziomach magazynów. Z informacji zebranych przez szpiegów Icrymosa wnioskowaliśmy, że to tutaj mogą się znajdować interesujące nas materiały. Okazało się, że walki jeszcze w to miejsce nie dotarły, przez co na drodze stanęło nam kilku ciężko przerażonych i, niestety, dobrze uzbrojonych żołdaków. Szczęśliwie udało się przekonać ich, że wykonywanie naszych rozkazów będzie dla nich zdrowsze niż lojalność wobec Lavhara. Po upewnieniu się, że nic nie wejdzie nam na plecy – już tylko we trójkę – weszliśmy do laboratoriów…<br/><br/> | ||
| + | Niestety, potwierdziły się moje najgorsze obawy. Ten idiota zdobył skądś osiem komór z Tyranidami! Nie mam pojęcia co zaoferował Domowi Bestii, ale musiało być tego sporo. Pytanie tylko – po co to wszystko? Rzuciliśmy się w poszukiwaniu jakichkolwiek cennych dla Inkwizycji informacji. To był błąd – teraz to wiem. Żadne z nas nie przewidziało zabezpieczeń w tym miejscu. Nieostrożnie, głupio – staliśmy się ostatnim elementem układanki.<br/><br/> | ||
| + | Światła kontrolne na komorach zmieniły kolor. Z sykiem, jedna po drugiej, rozpoczęły proces wybudzania. Trzeba było reagować. Rozbić je, próbować zablokować, cokolwiek… A my po prostu staliśmy, patrząc jak siedem z nich wsuwa się do łuz i zostaje wystrzelone w kierunku tratwowiska. Ósma komora otwarła się w laboratorium.<br/><br/> | ||
| + | Zginęlibyśmy, to pewne. Zginęlibyśmy, gdyby nie pomoc, która nadeszła z najmniej oczekiwanej strony. Tyranid rzucał nami w najlepsze po całym pomieszczeniu, kiedy rozsunęły się drzwi windy po drugiej stronie kompleksu i stanęła w nich olbrzymia istota, ledwo widoczna przez dym z płonących maszyn zniszczonych podczas walki. Zawsze, zawsze pamiętaj żeby trzymać się po właściwej stronie karabinu boltowego. W fontannie flaków i płynów ustrojowych istota została dosłownie rozerwana przez ciężkie pociski...<br/><br/> | ||
| + | Naszym wybawcą okazał się nie kto inny a Vladimir – ochroniarz wicehrabiego Machenko. Prawdopodobnie zjechali tu, aby zniszczyć dowody wskazujące na współpracę z Domem Bestii, chociaż nie mam niczego, co potwierdzało by moje domysły – wszystkie odzyskane dane przekazaliśmy Ordo Xenos zaraz po ewakuacji.<br/><br/> | ||
| + | Wracając jednak do opowieści – sytuacja, mimo nieoczekiwanego wsparcia, nadal była nieciekawa. Co prawda część drogi powrotnej udało się pokonać windą, ale od połowy wysokości pałacu pozostało nam żmudne przerąbywanie sobie trasy przez hordy żywych trupów. Przy okazji uratowaliśmy jeszcze kilku żołdaków, którzy przyłączyli się do naszej grupy. Nagle, zupełnie przypadkiem, wpadliśmy na inny zorganizowany oddział – prowadzony przez Kapitana Ciaphasa Gavhina – tego samego o którego pomoc tak zabiegaliśmy dzień wcześniej. Muszę przyznać, że tak jak nas przez przypadek uratował Machenko, tak teraz to my staliśmy się niespodziewaną odsieczą. Spóźnioną, niestety. Co prawda udało się pozabijać plugastwo zanim dobrało się do Nawigatora Iona Belissariusa oraz Lydii – córki Kapitana, ale abominacje zdążyły dotkliwie pokąsać samego Ciaphasa. Jeśli spotkasz go kiedykolwiek a będziesz w wielkiej potrzebie – powołaj się na tamte wydarzenia. Gdyby nie moje opanowanie i zdolność kalkulowania ryzyka, zmarłby tam niechybnie aby powstać jako bezmyślny sługa Mrocznych Potęg. Co prawda amputacja ręki przeprowadzona w samym środku walki za pomocą miecza łańcuchowego jest czystym szaleństwem, ale nie miałem nic do stracenia… A i Imperator, niechaj Jego imię będzie chwalone po wsze czasy, nie miał najwyraźniej nic ważniejszego do roboty i postanowił wspomóc Swego uniżonego sługę w misji niesienia dobra i odejmowania kończyn.<br/><br/> | ||
| + | Ostatecznie dotarliśmy do tego co pozostało z sali balowej. Tam, siedzącego bezmyślnie przy jednym ze stołów zastaliśmy barona Lavhara. Niestety zginął zanim zdążyliśmy zdobyć jakiekolwiek istotne informacje. Trafiliśmy również na baronessę Katję XIX, która jakimś cudem przeżyła pogrom. Suka. Choć podejrzewam, że kiedy to słyszysz, od dawna smaży się w Otchłani. Okazała się zdrajcą, jednym ze spiskowców Domu Bestii. Na szczęście wpadła w ręce Ordo Xenos, chociaż zanim to nastąpiło zdążyła zabić wszystkich towarzyszących nam żołnierzy.<br/><br/> | ||
| + | Przedtem jednak czekała nas jeszcze jedna konfrontacja. Na dachu pałacu, odcinając nas od lądowiska – czekał Jurg. Jeszcze bardziej nieludzki, pyszniący swym zwycięstwem… Wszystko poszło po jego myśli – Kult Zniszczenia szerzył się na całej planecie, większość Domów szlacheckich została wybita, pałac Królowej był oblegany, nawet Tyranidzi wpisywali się w jego plan zaprowadzenia totalnego chaosu. Śmiał się, miotając w nas wiązki mrocznej energii. Śmiał, kiedy jego ciałem wstrząsały drgawki towarzyszące kolejnym mutacjom. Śmiał, kiedy kolejne pociski boltowe eksplodowały zamieniając go w leżący bezwładnie ochłap. Gdybym wiedział wtedy to co teraz i dysponował obecną mocą, nie pozwolił bym mu tak łatwo zginąć – nie po tym co zrobił. Świadomość że w chwili śmierci jego dusza została pożarta przez demony jest słabym pocieszeniem.<br/><br/> | ||
| + | Ewakuowaliśmy się stamtąd jak najszybciej na pokład Ponurego Omenu – okrętu dowodzonego przez Gavhina. Machenko odleciał na swoją jednostkę i z tego co wiem, opuścił system jak tylko stało się to możliwe. Tydzień później nadleciała flota Gwardii aby ratować to co pozostało z umierającej planety. My zaś, pod silną eskortą, zostaliśmy odesłani na Scintillę w celu złożenia obszernych wyjaśnień inkwizytorom z Ordo Xenos oraz Ordo Malleus. Tam też nastąpiliśmy na kilka odcisków sekcie Logików – ale to już temat na kolejną opowieść. | ||
| + | </p> | ||