Bal Czarnej Gwiazdy

Z Grim Omen

Skocz do: nawigacji, wyszukiwania
Linia 4: Linia 4:
|name=Bal Czarnej Gwiazdy
|name=Bal Czarnej Gwiazdy
|planet=[[Sepheris Secundus]]
|planet=[[Sepheris Secundus]]
-
|date=3142019.M42
+
|imperialdate=3142019.M42
-
 
+
|date=
-
42019 February 21
+
|place=Kopalnia Fathomsound
|place=Kopalnia Fathomsound
|scenario=Bal Czarnej Gwiazdy  
|scenario=Bal Czarnej Gwiazdy  
}}
}}
-
Wydarzenia dziejące się w ramach przygody "Bal Czarnej Gwiazdy"  
+
Wydarzenia dziejące się w ramach przygody "Bal Czarnej Gwiazdy" (2 sesje)
 +
 
 +
== Raporty ==
 +
=== Kalta Ishta ===
 +
<span align="justify">
 +
Przyjecie zapowiadało się na katastrofę. Jurg ze swoją armią, która z każdą chwilą nabiera siły, w dodatku zarażający kolejnych górników, a do tego jeszcze armia tyranidów wołająca posiłki. Z tego nie mogło wyjść nic dobrego. Miałam wrażenie, że idziemy na ścięcie – walczymy tylko o to jak zginiemy.
 +
 
 +
W dodatku wsadzili mnie w COŚ. W głowie mi się nie mieści, co Ci ludzie ze sobą robią na przyjęciach. Dwie godziny spędziłam w krynolinie, koronkach, piętnastu warstwach materiału, gigantycznym kole w którym ukryta była snajperka, mój pancerz i torba… Do tego jeszcze makijaż. Ah, jakże to inne i jakże identycznie durne.
 +
 +
Zanim się zaczęło - zabawiałam słodką gadka jakiegoś fircyka obok podczas poczęstunku. Mieliśmy ambitny plan, jednak nie zdążyliśmy go zrealizować, orkiestra poderżnęła sobie gardło niedługo po rozpoczęciu przyjęcia... i wstała. A zaraz za nią wkroczyła kawaleria na sale. Zaczęła się strzelanina i rzeź. Mogliśmy więc porzucić pozory i darowaliśmy sobie przebieranie się za obsługę. Ruszyliśmy powoli na dół szukając jakiś informacji, głównie dowodów na winę [[Lavhar XIV|Lavhara XIV]]. Szło nam to mozolnie i ciężko – musieliśmy przebijać się przez falę chodzących trupów, strażników, którzy już zdążyli się powystrzeliwać.
 +
 +
Zabraliśmy z nami naszego gospodarza i jego przyjaciela, a także ochroniarza i służącego. Ich mogło nam się udać uratować, to chociaż 4 osoby. Reszta… Nie miała wielkich szans.
 +
 
 +
Wszystko stopniowo robiło się coraz dziwniejsze, każda sala wypełniała się strzelającymi strażnikami. Ci królewscy strzelali do tych gospodarza pałacu, a później już wszyscy nawzajem do siebie strzelali. I pojawiły się też martwi ludzie, którzy strzelali. Kule latały, pociski latały, rozbłysk laserów. Rzeź.
 +
 
 +
Dotarliśmy do zejścia na dół, pilnowanej przez dwóch strażników. Nie trudno było ich przekonać, by jednak wpuścili nas dalej, skoro w zamian zabierzemy ich na górę i pomożemy przeżyć to piekło.
 +
 
 +
''Dłuższa chwila ciszy, uderzenie w metal.''
 +
 
 +
Nie udało nam się powstrzymać kolejnej fali tyranidów.
 +
 
 +
Spadli na dół, na domy górników, na tratwy… Nie udało nam się powstrzymać tego mechanizmu. Na szczęście z pełną formą, tym który został wprost naprzeciw nas, nie musieliśmy walczyć, zrobił to ochroniarz [[Anatolij Machenko|Anatolija Machenki]] - z tyranida została krwawa papka, chociaż za to będę mu wdzięczna. Bezczelny fircyk, twierdził, że on tylko próbował to wszystko powstrzymać, po tym jak Lavhar chciał przejąć władzę nad planetą. Niestety. Albo stety. Dołączył do nas i razem z nami zaczął się przebijać na górę. Po drodze znaleźliśmy jeszcze kilku strażników i Kapitana statku wraz ze swoim nawigatorem. Nie wyglądało to dobrze. Wspominałam już, że walczyliśmy ze zmutowanymi zwłokami, które ugryzieniem zarażały? No właśnie… Kapitan był ugryziony. Długo o niego walczyliśmy. Castus odprawiał tam te swoje dziwne mamrotania, migoczące aury, ale skurczybyk go uratował. Prawie. Odciął mu rękę.
 +
 
 +
Żeby tego było mało, kiedy trafiliśmy na górę, okazało się, że w Sali zostały tylko stosy trupów. Cała sala była jedną wielką gigantyczną ofiarą. Spod któregoś ze stosu wyłoniła się baronessa Kathyia XIX, którą tez niestety wzięliśmy ze sobą…  Znaleźliśmy też Lavhara, który katatonicznie mamrotał, że on wcale nie chciał. Ale kula w łeb skutecznie go uciszyła, problem w tym, że nie była to nasza kula, a barona Avhana, który zaraz później poderżnął sobie gardło.
 +
 
 +
Nie wiem jakim cudem nie zwariowałam wtedy tam.
 +
 
 +
''Głośne westchnienie, po którym następuje dłuższa chwila ciszy. Głośne wciągniecie powietrza do płuc.''
 +
 
 +
Jurg na nas czekał na górze. A przed nim demon. Skurczybyk. Obaj właściwie. Powzięłam na cel Jurga i strzeliłam, drugi, trzeci… Flavia go jednak strąciła, kiedy zdał sobie sprawę, że nie odpuścimy, dopadniemy go. Spadł, a ja niewiele myśląc pobiegłam do niego, demon obok, rzuca muchami, rzuca klątwami, a ja biegnę do Jurga.
 +
 
 +
Wpakowałam mu kulę w łeb.
 +
 
 +
A później zaczęły się na nim pojawiać jakieś znaki. Świeciły i migotały. Niewiele myśląc wsadziłam w niego cały magazynek. Na pewno mało mu było ołowiu.
 +
 
 +
Zgasł.
 +
 
 +
''Głos się urywa jakby smutny i zmartwiony, kiedy ponownie się odzywa jest cichy i przygnębiony.''
 +
 
 +
Powinniśmy byli go wcześniej zabić. Byliśmy naiwni i z naszej winy zginęło tylu…
 +
 
 +
Suka w tym czasie zabiła strażników, którzy kryli się przed demonem. Stała za tym wszystkim. Chciała zostać nową królową.  Inkwizycja ją złapała. Nawet jej współczuje. Troszkę.
-
== Tekst nagłówka ==
+
''Nutka wesołości?''
 +
</span>

Wersja z 00:31, 7 kwi 2011

Osobiste
Przestrzenie nazw
Warianty
Działania
Nawigacja
Narzędzia