Poza Imperium - Ashima

Z Grim Omen

Skocz do: nawigacji, wyszukiwania
(Utworzył nową stronę „Kategoria:Przygoda {{Wydarzenie Infobox |name=Poza Imperium - Ashima |date=1 lutego 020 - 21 września 020 |imperialdate=085020.M41 - 723020.M41 |planet= Port Wande...”)
(→Raporty)
 
Linia 4: Linia 4:
|date=1 lutego 020 - 21 września 020
|date=1 lutego 020 - 21 września 020
|imperialdate=085020.M41 - 723020.M41
|imperialdate=085020.M41 - 723020.M41
-
|planet= Port Wander, K-XFZ-312-1, Ashima
+
|planet= Port Wander, Ashima
-
|place=  
+
|place= Ashima 2, Ashima 3
|scenario=Poza Imperium - Ashima
|scenario=Poza Imperium - Ashima
}}
}}
Linia 12: Linia 12:
== Raporty ==
== Raporty ==
 +
===Castus===
 +
<p align="justify">Na Przyczółku nie zabawiliśmy długo – ot, tyle tylko aby uzupełnić zapasy i upłynnić przywiezione dobra. Mieliśmy też przyjemność gościć na kolacji u Lady Komodor Mayi Karranche, szwagierki Kapitana Gavhina i dowódczyni grupy wydzielonej Floty Imperialnej patrolującej Rozszerzenie Koronusa. Cóż, przyjemność to może nieco zbyt mocne słowo… Okazało się, że niechęć Kapitana do rodziny Karranche nie dość że odwzajemniona, to jeszcze podbudowana jest zatargami innych członków załogi z tym rodem. W dodatku stary Admirał, mimo wieku żelazną ręką trzymający wszystkich potomków w ryzach, ostrzy sobie zęby na córkę Kapitana i dziedziczony przez nią Patent. Nic dziwnego, że atmosfera nie sprzyjała wymianie uprzejmości. A szkoda, gdyż Lady Komodor okazała się niezwykle interesującą gospodynią. Co więcej, poprosiła nas o przysługę, która w dłuższej perspektywie mogła okazać się całkiem intratna. Chodziło o na wpół legendarny, dawno zaginiony układ Ashima, który od ponad dziesięciu tysięcy lat ukryty był wewnątrz szalejącej z dziką mocą burzy Immaterium. Dziewięć lat temu burza zaczęła ponoć słabnąć, dzięki czemu podróż tam stała się teoretycznie możliwa. Rzecz jasna Flota nie miała ochoty ryzykować cennych jednostek, ale skoro pod ręką mieli Wolnego Kupca…<br/>
 +
<br/>
 +
Podczas trwającego ponad miesiąc lotu w zasadzie nic się nie działo i największym moim zmartwieniem było unikanie Justycjariusza Ezekiela. Na szczęście pokładowa biblioteka nie była specjalnie przezeń uczęszczanym miejscem, więc podróż minęła bez większych nieprzyjemności. W zasadzie dopiero ostatni skok dał nam mocno popalić.<br/>
 +
Przejście przez olbrzymią burzę w Immaterium wystawiło na najwyższą próbę tak zdolności nawigatorskie Iona Belissariusa jak i moje nerwy – jako chyba jeden z nielicznych zdawałem sobie sprawę z tego co czyha na nas tuż za ledwie wytrzymującymi polami Gellera. Mimo wszystko udało nam się, pomimo pewnych strat, przedrzeć na drugą stronę, do stanowiącego oko cyklonu zaginionego układu Ashimy. Radość była jednak przedwczesna – po kilku dniach lotu, ku zaskoczeniu wszystkich obecnych na mostku, skanery dalekiego zasięgu wykryły w pobliżu szóstej planety obecność co najmniej dwóch jednostek o dziwnych sygnaturach. Jednostek, co ważne, próbujących się nawzajem zniszczyć…<br/>
 +
Nie pozostawało nam nic innego jak sprawdzić te wskazania. Układ miał być od dawna odcięty, a więc bitwa kosmiczna mogła wskazywać na toczącą się wewnątrzsystemową wojnę, co z pewnością byłoby fatalne dla potencjalnych zysków, przynajmniej na obecnym etapie eksploracji.<br/>
 +
Szybko jednak, w miarę spływania kolejnych danych, okazało się, że dzieję się tu coś innego – wedle słów Kapitana, trafiliśmy właśnie na starcie okrętu Eldarów z czymś, co prawdopodobnie było orczym Wrakowcem. Cóż, w zasadzie powinniśmy pozwolić obcym nawzajem się powyrzynać, i dokładnie takie stanowisko zajęli Flavia i Ezekiel, ale Kapitan był innego zdania. Pomoc Eldarom mogła się na dłuższą metę opłacić, poza tym w razie kłopotów mogliśmy zniszczyć ich, uszkodzony już mocno, statek.<br/>
 +
<br/>
 +
Wraz z naszym włączeniem się do walki bitwa została rozstrzygnięta w kilka chwil. Wrakowiec wzięty na cel przez działa naszej floty i lance energetyczne Eldarów został dosłownie rozbity na atomy – prawdopodobnie jedno z trafień sięgnęło reaktora.<br/>
 +
Krótko po tym zamigotały kontrolki wskazujące na nadchodzące połączenie. Sam dźwięk, bez obrazu. Melodyjny, aksamitny głos należący do Kapitana uratowanego okrętu powiadomił nas, iż za chwilę dostąpimy zaszczytu ugoszczenia jego pani wraz ze świtą. Wszelkie zaś próby nastawania na jej bezpieczeństwo zostaną ukarane ze wszelką stanowczością.<br/>
 +
No tak, żadnych podziękowań, żadnej wdzięczności, tylko groźby – i to bezczelne wpraszanie się na nasz pokład. Tak czy inaczej, ciężko było się już wycofać. Kapitan wydał odpowiednie rozkazy przygotowując jeden z doków na przybycie tajemniczej Eldarki… I wtedy, w samym centrum mostku, pojawili się wojownicy obcych. Cholera, nawet nie wyczułem rozdarcia zasłony Immaterium. Zresztą, nic dziwnego – pomiędzy ochroniarzami stała Ona. Arcyprorokini Yorian Idrae Taleear. Istota o mocy czarnoksięskiej tak olbrzymiej, że odruchowo zacząłem sprawdzać spójność swych zapór mentalnych. Och, oczywiście wtedy jeszcze nie znaliśmy jej imienia, ujawniła nam je dopiero po dłuższej chwili, jednak nie mogę odmówić sobie przyspieszenia nieco opowieści – zwłaszcza, że jest ona jedną z najpotężniejszych śmiertelnych istot, jakie kiedykolwiek spotkałem. Tak czy inaczej, rozmowa która potem nastąpiła przypominała raczej przesłuchanie. Zadowolona najwyraźniej z usłyszanych odpowiedzi dotyczących naszej misji i powodu dla którego trafiliśmy na Ashimę, Arcyprorokini zezwoliła nam łaskawie na eksplorację układu, zabraniając równocześnie zbliżać się do szóstej jego planety. Co jednak ważniejsze, zdradziła nam, iż dziewięć lat wcześniej układ odwiedziła Arcymag Taura Ishta i to ona odpowiada za słabnięcie wiru Spaczni. Na nic się zdały próby wypytania o cokolwiek więcej – Arcyprorokini powiedziała tylko to, co uznała za wystarczające w danej sytuacji.<br/>
 +
Po czym na dany smukłą dłonią gest jeden z towarzyszących jej Eldarów rozdarł materię rzeczywistości i cała delegacja zniknęła z pokładu, zaś uszkodzony okręt zaczął oddalać się w stronę krawędzi systemu.<br/>
 +
I całe szczęście w sumie, bo zwłaszcza pod koniec rozmowy zacząłem poważnie obawiać się o całość naszych skór. Rozumiem ekscytację przypadkowym odnalezieniem kolejnego tropu i niechęć do istoty udzielającej wskazówek, ale obrażanie Arcyprorokini było zdecydowanie jednym z najgorszych pomysłów Kalty. W ogóle pyskowanie czemukolwiek co jest w stanie anihilować cię samą myślą plasuje się raczej wysoko w kategorii skrajnie nieodpowiedzialnych zachowań.<br/>
 +
Szczęśliwie dla nas, Kalta którą znam obecnie wyrosła ze swego młodzieńczego buntu i bywa że panuje nad sobą lepiej nawet niż Flavia.<br/>
 +
<br/>
 +
Następny tydzień spędziliśmy na dokładniejszych skanach w poszukiwaniu kolejnych niespodzianek, ale na nic więcej nie trafiliśmy. Nic bezpośrednio niebezpiecznego oczywiście, bo dane które uzyskaliśmy dały nam pewien ogląd sytuacji. Siódma planeta był niezamieszkała, za to obfitowała w złoża Promethium – przy sporej inwestycji w infrastrukturę był to całkiem niezły długofalowy zarobek. Szóstą planetę ledwie omietliśmy skanerami, ale nie wykryły one nic ciekawego. Tak samo piąta i czwarta, były jedynie gazowymi gigantami. Dużo ciekawsze okazały się kolejne dwie planety. Ashima 3 była, patrząc na stężenie metanu w atmosferze, bogatą w życie planetą, zaś na Ashimie 2 pomimo jej pustynnego klimatu wykryliśmy jakieś szczątkowe życie organiczne. Obie planety emanowały olbrzymimi zakłóceniami Immaterium. Dodatkowo księżyc Ashimy 3 pokrywały ruiny miast, zaś w pasie między nim a planetą natrafiliśmy na pozostałości jakiejś antycznej bitwy – dryfujących w pustce wraków były setki!<br/>
 +
<br/>
 +
Po krótkiej naradzie postanowiliśmy się podzielić – część sił poleciała na księżyc, sprawdzić co tam się stało, zaś my ruszyliśmy przyjrzeć się dokładnie samej planecie. Już pierwsze dokładne skanowanie przyniosło sensacyjne informacje – planeta była zamieszkana! Życie skupiało się na równinach głównego kontynentu, wzdłuż wybrzeży i na wyspach oraz w górach otaczających dziwny, wypalony pas ziemi o średnicy kilkuset kilometrów. Tam też, w samym centrum, znajdowało się coś dziwnego. Jakaś anomalia burząca przepływ Mocy, starożytna i zdecydowanie zła…<br/>
 +
Tak czy inaczej, należało wysłać na powierzchnię oddział zwiadowczy. Na cel pierwszego kontaktu wybraliśmy największe miasto równin, zaś w skład grupy rozpoznawczej – poza nami rzecz jasna – weszli Gwardziści dowodzeni przez porucznika Charlesa Mayersa – weterani chociażby starcia z demonem na przeklętej Ścieżce Prawych.<br/>
 +
<br/>
 +
Lądownik, posadzony na polach jakieś pół kilometra od miasta, wzbudził panikę wśród autochtonów. Najwyraźniej nigdy w życiu nie widzieli podobnej maszyny. Dobrze, mieliśmy pewność że nie spotkają nas tutaj żadne przykre technologiczne niespodzianki – przynajmniej tak się w swej naiwności wtedy łudziliśmy…<br/>
 +
Ludzie Mayersa rozsypali się półokręgiem zabezpieczając perymetr, zaś my – jako pierwsi od tysięcy lat obywatele Imperium – stanęliśmy na powierzchni Ashimy. Podejrzewam że właśnie to uczucie, poza chęcią zysku rzecz jasna, popycha kolejnych odkrywców coraz dalej w głąb Rozszerzenia Koronusa. Świadomość bycia gdzieś pierwszym, oglądania czegoś czego nie widział jeszcze nikt inny… Z rozmyślań wyrwał mnie tuman kurzu unoszący się od strony miasta. Po mniej więcej kwadransie od lądowania, doszło do pierwszego od tysiącleci kontaktu. Z naszej strony – świetnie wytrenowani i uzbrojeni, nieustraszeni przedstawiciele Gwardii Imperialnej prowadzeni przez przedstawicieli Świętych Ordos. Ze strony tubylców – grupa uzbrojonych w łuki jeźdźców dosiadających małych koników odzianych w wyglądające jak zrobione z drewna i płótna pancerze. Potęga naprzeciw zacofaniu. Kultura naprzeciw barbarzyństwu…<br/>
 +
<br/>
 +
- Wysoka Lady Gubernator Chichiro, Władczyni Bao, Namiestniczka Słońca, Obrończyni Wiary, Służka Jedynego raczyła wyznaczyć swym szanownym gościom audiencję – czysty Gotyk wytrawnego mówcy rozległ się donośnie, wprawiając nas w niemałą konsternację.<br/>
 +
<br/>
 +
Konsternację? Mało powiedziane. No kurwa…</p>

Aktualna wersja na dzień 22:14, 20 lut 2012

Osobiste
Przestrzenie nazw
Warianty
Działania
Nawigacja
Narzędzia