Poza Imperium - Mogoros
Z Grim Omen
(→Raporty) |
(→Castus) |
||
| Linia 13: | Linia 13: | ||
== Raporty == | == Raporty == | ||
===Castus=== | ===Castus=== | ||
| - | <p align="justify">Trzeba ci wiedzieć, że misja odnalezienia Taury Ishty była największą i najbardziej chyba obfitującą w przedziwne wydarzenia moją dotychczasową wyprawą. W sumie od podjęcia decyzji o rozpoczęciu poszukiwań do ostatecznego powrotu do cywilizacji minęło 21 miesięcy – kawał czasu, podczas którego zdążyliśmy wziąć udział w wojnie, doprowadzić do zniszczenia planety, odesłać wielkiego demona jednej z Niszczycielskich Potęg, obudzić i sprowadzić do Calixis starożytne zło… a to tylko szczyt góry lodowej. Mimo wszystko, z perspektywy czasu, wydaje mi się iż była to równocześnie podróż niezwykle istotna dla nas samych. Dowiedzieliśmy się o sobie rzeczy, które w innych okolicznościach być może nigdy by nie wyszły na jaw. No i, rzecz jasna, gdyby nie ta misja, nie | + | <p align="justify">Trzeba ci wiedzieć, że misja odnalezienia Taury Ishty była największą i najbardziej chyba obfitującą w przedziwne wydarzenia moją dotychczasową wyprawą. W sumie od podjęcia decyzji o rozpoczęciu poszukiwań do ostatecznego powrotu do cywilizacji minęło 21 miesięcy – kawał czasu, podczas którego zdążyliśmy wziąć udział w wojnie, doprowadzić do zniszczenia planety, odesłać wielkiego demona jednej z Niszczycielskich Potęg, obudzić i sprowadzić do Calixis starożytne zło… a to tylko szczyt góry lodowej. Mimo wszystko, z perspektywy czasu, wydaje mi się iż była to równocześnie podróż niezwykle istotna dla nas samych. Dowiedzieliśmy się o sobie rzeczy, które w innych okolicznościach być może nigdy by nie wyszły na jaw. No i, rzecz jasna, gdyby nie ta misja, nie odzyskałbym broni, którą teraz trzymamy w swych rękach. Tyle wstępu – teraz pozwól iż w skrócie spróbuję opisać ogrom przygotowań, jakie należało poczynić przed wyruszeniem.<br/> |
<br/> | <br/> | ||
Co ciekawe, przekonanie Inkwizytora Venrisa do udzielenia nam bezterminowego urlopu przyszło nadzwyczaj łatwo. Prawdopodobnie świadomość jak potężną osobę mamy zamiar sprowadzić do Sektora oraz kalkulacja ewentualnych zysków politycznych z tego płynących grała tu zdecydowanie dużą rolę.<br/> | Co ciekawe, przekonanie Inkwizytora Venrisa do udzielenia nam bezterminowego urlopu przyszło nadzwyczaj łatwo. Prawdopodobnie świadomość jak potężną osobę mamy zamiar sprowadzić do Sektora oraz kalkulacja ewentualnych zysków politycznych z tego płynących grała tu zdecydowanie dużą rolę.<br/> | ||
| Linia 31: | Linia 31: | ||
Skok do rozszerzenia Koronusa nie był zbyt przyjemny. Na szczęście Ion Bellisarius jest świetnym Nawigatorem i skończyliśmy w jednym kawałku.<br/> | Skok do rozszerzenia Koronusa nie był zbyt przyjemny. Na szczęście Ion Bellisarius jest świetnym Nawigatorem i skończyliśmy w jednym kawałku.<br/> | ||
<br/> | <br/> | ||
| - | Jeszcze tylko jeden szybki przystanek w układzie Furbindusa, gdzie Kalta skontaktowała się z tajemniczą sektą Mechanicus znaną jako „Synowie Thule” i zdobyła nowe informacje o matce – i skoczyliśmy do systemu Mogoros.</p> | + | Jeszcze tylko jeden szybki przystanek w układzie Furbindusa, gdzie Kalta skontaktowała się z tajemniczą sektą Mechanicus znaną jako „Synowie Thule” i zdobyła nowe informacje o matce – i skoczyliśmy do systemu Mogoros.<br/> |
| + | <br/> | ||
| + | Wedle posiadanej przez nas wiedzy, Ścieżka Prawych znajdowała się gdzieś w polu asteroid na obrzeżu układu. Jednak zanim wlecieliśmy w to nieprzyjazne, pełne skalnych odłamków zdolnych roztrzaskać nasz statek miejsce, zdecydowaliśmy zbadać powierzchnię księżyca planety Mogoros Secundus, na którym mieściły się starożytne ruiny, pozostałość po rasie Egarian. Tym, co zwróciło naszą uwagę, były niezwykłe odczyty, których dostarczyły czujniki dalekiego zasięgu. Najwyraźniej w ruinach znajdowało się jakieś olbrzymie źródło energii obcego pochodzenia. Z kolei dokładny skan ciała niebieskiego ujawnił sporą liczbę istot żywych znajdujących się w okolicach niezwykle wysokiej budowli stanowiącej centrum na wpół zniszczonego przez czas i deszcze meteorytów labiryntu. Okazało się również, że księżyc posiada rozrzedzoną acz zdatną do oddychania atmosferę.<br/> | ||
| + | <br/> | ||
| + | Grupę desantową, poza naszą drużyną, stanowiło jeszcze osiemdziesięciu Gwardzistów dowodzonych przez porucznika Charlesa Mayersa. Zdolny ten młodzieniec, mam nadzieję, pnie się obecnie po szczeblach wojskowej kariery. Po lądowaniu i dość długim marszu przez gruzowisko, dotarliśmy w końcu do zbudowanej z błękitnego kryształu wysmukłej wieży. Już na kilkaset metrów od niej dało się słyszeć charakterystyczny wizg systemów chłodzących karabiny laserowe – bez wątpienia wewnątrz toczyła się zażarta walka! Zachowując pełną ostrożność pozwoliliśmy Gwardii obstawić wejście, a następnie sami postanowiliśmy przekonać się kto, kogo oraz oczywiście – dlaczego.<br/> | ||
| + | <br/> | ||
| + | Ha, przyznaję że to co zobaczyliśmy całkowicie nas zaskoczyło. Oto pięćdziesięcioosobowy oddział ludzi bronił się zażarcie przed szturmującymi naprędce zaimprowizowane umocnienia dzikimi Orkami. Dowódczynią zaś ludzi była nie kto inny a nasza stara znajoma, Lady Ash. Cóż, przyznać muszę, iż sytuacja stała się całkiem zabawna – oto niedoszła złodziejka zdana była całkowicie na naszą łaskę, gdyż pewnym było że jej podkomendnym niedługo skończy się amunicja.<br/> | ||
| + | Cóż było zrobić – rozkazaliśmy żołnierzom wycelować broń zarówno w Orki jak i ludzi i ruszyliśmy porozmawiać. Nasze pojawienie się niezaprzeczalnie wywołało wielkie poruszenie. Takoż i nasza propozycja pomocy w zamian za bezwarunkową kapitulację. Propozycja, co muszę podkreślić, poparta groźbą zachowania neutralności w przypadku niezadowalającej odpowiedzi. Orki co prawda przetoczyłyby się po skrwawionych obrońcach, ale mieliśmy pewność że niemal setka wyszkolonych i karnych Gwardzistów poradzi sobie z takim zagrożeniem bez większych problemów.<br/> | ||
| + | <br/> | ||
| + | Równocześnie, nadeszły komunikaty z orbity – Ponury Omen wykrył jeszcze jedną jednostkę – wychodzący właśnie z cienia księżyca statek należący do Hadraka Fela. Sytuacja zaczęła robić się, delikatnie mówiąc, napięta. Co prawda w przypadku abordażu, dzięki obecności Gwardii, mieliśmy spore szanse, ale wymiana ognia mogła już potoczyć się nie po naszej myśli. Pozostało jedynie spróbować dowiedzieć się, o co chodzi Kupcowi. To na szczęście nie było trudne – otóż, podobnie jak my, postanowił on położyć łapska na cennym ładunku Wrakowca. A jako że nie udało mu się wykraść jego koordynatów – śledził naszą podróż przez Immaterium. Posiadając szybszą jednostkę zdołał nawet wyprzedzić Ponury Omen i teraz postanowił czekać na nasz kolejny ruch. W międzyczasie, tak jak my zaintrygowany niecodziennymi odczytami, wysłał na powierzchnię księżyca oddział zwiadowczy.<br/> | ||
| + | Pojawiało się oczywiste pytanie – na ile ceni swoją podwładną. Czy w zamian za jej bezpieczeństwo zgodzi się jedynie na partycypację w zyskach? Zwłaszcza, że nie znając dokładnego położenia skarbu, mógłby spędzić w układzie i rok na poszukiwaniach. To, oraz ryzyko uszkodzenia statku w walce sprawiło, że Kupiec zdecydował się na najrozsądniejsze rozwiązanie. Klnąc na czym świat stoi, zdecydował opuścić układ bez wdawania się w bezsensowną potyczkę. Kiedy odwróciliśmy się aby przekazać wiadomości Lady Ash, okazało się że ta zniknęła. Dostrzegliśmy ją dopiero chwilę później, wspinającą się na stanowiące centrum budowli kręte schody, za daleko już na oddanie celnego strzału. Nie pozostało nam nic innego, jak zatrudnić pięćdziesięciu nagle bezrobotnych najemników i rozprawić z zielonoskórymi.<br/> | ||
| + | <br/> | ||
| + | Następnie, uporawszy się z kłopotem, ruszyliśmy myszkować po obcej budowli. W zasadzie jedyną ciekawą rzeczą okazały się wspomniane już schody. Niezwykle kręte i strome, sięgające dobrze ponad kilometr w górę. Nie mam pojęcia, jakim cudem udało się wznieść tak niezwykłą konstrukcję. Rasa Egarian , zanim upadła, musiała posiąść niejedną tajemnicę…<br/> | ||
| + | Cóż, szkoda jedynie, że żaden z tych sekretów nie obejmował wind. Imperator mi świadkiem, że po tej obłędnej wspinaczce przez kolejny miesiąc słabo mi się robiło na widok czegokolwiek z więcej niż dwoma stopniami.<br/> | ||
| + | Jednakże po dotarciu na szczyt, wszystkie trudy przestały się liczyć – oto odezwała się do nas Sztuczna Inteligencja zawiadująca kompleksem, który okazał się olbrzymią biblioteką wymarłej rasy. Teraz, z perspektywy czasu, żałuję iż tak niewiele czasu poświęciłem na rozmowę z tym w dwójnasób heretyckim tworem. Cóż, pozostaje jedynie żywić nadzieję, iż kiedyś dane mi będzie powrócić w to miejsce.<br/> | ||
| + | Lady Ash oczywiście nigdzie nie znaleźliśmy. Mam kilka podejrzeń co do sposobu w jaki opuściła powierzchnię księżyca, ale do tej pory nie znalazłem niczego na potwierdzenie mych domysłów.<br/> | ||
| + | <br/> | ||
| + | Wracając jednak do meritum – po opuszczeniu ruin, ruszyliśmy wreszcie do Wrakowca. Znów, będąc mądrzejszym po szkodzie łatwo mi punktować wszystkie kardynalne błędy, które popełniliśmy. Zapominając całkowicie z czym mamy do czynienia, poszliśmy tam jak na piknik, ignorując podstawowe zasady bezpieczeństwa. Bez jakiegokolwiek zwiadu okultystycznego wpakowaliśmy się w miejsce, o którym słyszeliśmy przecież przeróżne opowieści.<br/> | ||
| + | Trzydzieści sześć dusz zostało tym samym skazanych na wieczne potępienie – bo ZAPOMNIAŁEM przeprowadzić najprostszego choćby skanowania…<br/> | ||
| + | <br/> | ||
| + | Na akcję zabraliśmy wypróbowany już oddział Mayersa. Justycjariusz Ezekiel, mimo namów, postanowił zostać na Omenie – błąd, który później okrutnie się zemścił. Celem naszym było dotarcie do zawierających cenny ładunek luków oraz na mostek. Wychodząc z założenia że cargo czekało na nas setki lat, to poczeka jeszcze chwilkę – kroki swe skierowaliśmy ku mostkowi i bankom danych. I znów, przedziwne uczucie które ogarniało nas wszystkich w miarę przemierzania potrzaskanej jednostki powinno zaalarmować, ale gdzie tam… Szliśmy jak zwierzęta na ofiarę, pchając się prosto w pułapkę. Pierwsza zauważyła coś niedobrego Flavia. Dzięki łączności radiowej, nerwową ciszę przerwały szeptane przez nią żarliwe modlitwy. Cóż, nijak nie poprawiło to morale, ale też nie przeszkadzało zbytnio. Po chwili przestaliśmy nawet zwracać na nią uwagę, kolejne apele do świętych traktując jako szum tła. Jeszcze jeden błąd…<br/> | ||
| + | <br/> | ||
| + | Na pokładzie Ścieżki doszło do czegoś bardzo złego – tego byliśmy już pewni. Porozrzucane tu i ówdzie, potwornie powykręcane doczesne szczątki załogi stanowiły całkiem niezły trop. Jednak dopiero widząc przepalone grodzie prowadzące na mostek i symbole wymalowane na jego ścianach, zrozumieliśmy co naprawdę stało się udziałem tego okrętu oraz mieszkających na nim ludzi, niechaj Imperator ma nad nimi miłosierdzie. Złe, chore znaki Pana Rozkładu szpeciły każdą wolną przestrzeń, wypaczając ją i skażając. Ledwo zdążyliśmy to zrozumieć, demon rozpoczął manifestację.<br/> | ||
| + | <br/> | ||
| + | Co ciekawe, o czym dowiedzieliśmy się dopiero później, to właśnie Flavia nieświadomie wskazała tej Istocie drogę do naszego świata, uwalniając ją z więzienia ścian okrętu. Jako pierwsza wyczuła złowrogą wolę, lecz nie posiadając odpowiedniego przygotowania dała się zwieść i w dobrej wierze wypowiedziała Prawdziwe Imię demona zarazy. Cóż, tym razem ignorancja kosztowała dusze wielu dobrych żołnierzy.<br/> | ||
| + | <br/> | ||
| + | Ale wracając do wraku – Istota nie miała siły na stworzenie własnego ciała, zaczęła więc przejmować ciała kolejnych Gwardzistów. Przeskakując od nosiciela do nosiciela drwiła z nas i złorzeczyła Imperatorowi. Początkowo zabijaliśmy kolejnych opętanych, ale nie miało to większego sensu. Należało pozwolić demonowi na zagnieżdżenie się i dopiero wtedy, gdy poświęci część energii na dopasowanie „naczynia”, zniszczenie jego materialnej formy. Oczywistą wadą tego pomysłu był fakt, że godziliśmy się tym samym na starcie z przeciwnikiem rosnącym w potęgę z każdą chwilą.<br/> | ||
| + | Tych kilka chwil potrzebnych abominacji na zagnieżdżenie, poświęciliśmy na rozstawienie po mostku. Kiedy proces pożerania duszy nieszczęsnego żołnierza i przemiany pustego ciała dobiegł końca – wydawało nam się, że jesteśmy gotowi. Och, jakże się myliliśmy, co zresztą zostało nam natychmiast udowodnione.<br/> | ||
| + | Demon rzygnął zgniłozielonym, mutagennym śluzem. Tam gdzie padł, materia nieożywiona na równi z ciałem targane były dzikimi spazmami mutacji. Żołnierze, wyjąc w nieopisanym cierpieniu, rozpływali się w podrygującą konwulsyjnie maź aby zaraz przybrać nowe, odrażające formy. A potem przejść cykl od nowa, i jeszcze raz – wciąż wrzeszcząc, w miarę jak resztki ich człowieczeństwa pożerane były przez wszechogarniające szaleństwo…<br/> | ||
| + | Jedyne co mogliśmy zrobić to strzelać do zanoszącego się chrapliwym rechotem demona, próbując choć na chwilę odsunąć przerażający los.<br/> | ||
| + | Stało się wtedy coś dziwnego. W momencie, kiedy Kalta już-już miała zostać przeklęta mutagennym fluidem, znikąd wokół jej ciała pojawiła się czarna, smolista substancja, przyjmując i rozpraszając bluźnierczą energię. Przez moment zaledwie, ale niezwykle wyraźnie, poczułem obecność Pradawnego Z Cieni. Dlaczego postanowił zaingerować, dotąd pozostaje dla mnie tajemnicą. Pewien jestem jednak, iż jak najmniej chcemy mieć do czynienia z jego machinacjami.<br/> | ||
| + | <br/> | ||
| + | Mimo chwilowego kaprysu Herolda Tzeentcha zginęlibyśmy niezawodnie, gdyby nie rycerz Ezekiel. Słysząc na Omenie co stało się naszym udziałem, natychmiast rzucił się na ratunek. Muszę przyznać, że przybył doprawdy w ostatniej chwili. | ||
| + | Obserwując wściekłe starcie dwóch istot, zrozumiałem jak niewiele jeszcze potrafimy. Poprowadziliśmy ludzi na pewną śmierć, nie byliśmy w stanie obronić nawet siebie samych, tymczasem on niczym heros z legend raz za razem uderzał na demona, spychając go do defensywy i ostatecznie potężnym sztychem przyszpilając rozdęte cielsko do pokładu. | ||
| + | Oczywiście, teraz kiedy moja moc dojrzała również jestem w stanie rzucić wyzwanie tworom Niszczycielskich Potęg, ale wtedy było to dla mnie cenną lekcją.<br/> | ||
| + | <br/> | ||
| + | Wraz z odesłaniem sługusa Nurgla ustąpiły wszelkie sensacje, których doświadczaliśmy od momentu wejścia na przeklęty pokład. Teraz dopiero zorientowaliśmy się, jak wielki wpływ na nasze umysły miał Pan Zarazy, tępiąc zmysły i mącąc myśli.<br/> | ||
| + | Dobiwszy rannych i wyrzuciwszy ich zbezczeszczone ciała w pustkę kosmosu, w ponurych nastrojach zabraliśmy się za przenoszenie ocalałych skarbów na pokład Omenu. Na szczęście spora ich część oparła się skażeniu, więc kapitan Gavhin miał wszelkie powody do zadowolenia. Niestety niewiele zachowało się z dzienników pokładowych, na których odzyskanie tak liczyliśmy.<br/> | ||
| + | <br/> | ||
| + | Tak czy inaczej, w dość paskudnych nastrojach ale z ładowniami wypchanymi bogactwem, ruszyliśmy z powrotem na Przyczółek.</p> | ||