<?xml version="1.0"?>
<?xml-stylesheet type="text/css" href="http://wh40.0f.pl/wiki/skins/common/feed.css?270"?>
<feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" xml:lang="pl">
		<id>http://wh40.0f.pl/wiki/index.php?action=history&amp;feed=atom&amp;title=W_poszukiwaniu_straconego_czasu</id>
		<title>W poszukiwaniu straconego czasu - Historia wersji</title>
		<link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://wh40.0f.pl/wiki/index.php?action=history&amp;feed=atom&amp;title=W_poszukiwaniu_straconego_czasu"/>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://wh40.0f.pl/wiki/index.php?title=W_poszukiwaniu_straconego_czasu&amp;action=history"/>
		<updated>2026-10-24T12:00:25Z</updated>
		<subtitle>Historia wersji tej strony wiki</subtitle>
		<generator>MediaWiki 1.16.2</generator>

	<entry>
		<id>http://wh40.0f.pl/wiki/index.php?title=W_poszukiwaniu_straconego_czasu&amp;diff=337&amp;oldid=prev</id>
		<title>Agat: Moirowe wspominki</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://wh40.0f.pl/wiki/index.php?title=W_poszukiwaniu_straconego_czasu&amp;diff=337&amp;oldid=prev"/>
				<updated>2011-12-30T13:37:26Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;Moirowe wspominki&lt;/p&gt;
&lt;table style=&quot;background-color: white; color:black;&quot;&gt;
			&lt;col class='diff-marker' /&gt;
			&lt;col class='diff-content' /&gt;
			&lt;col class='diff-marker' /&gt;
			&lt;col class='diff-content' /&gt;
		&lt;tr valign='top'&gt;
		&lt;td colspan='2' style=&quot;background-color: white; color:black;&quot;&gt;← poprzednia wersja&lt;/td&gt;
		&lt;td colspan='2' style=&quot;background-color: white; color:black;&quot;&gt;Wersja z 13:37, 30 gru 2011&lt;/td&gt;
		&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot; class=&quot;diff-lineno&quot;&gt;Linia 14:&lt;/td&gt;
&lt;td colspan=&quot;2&quot; class=&quot;diff-lineno&quot;&gt;Linia 14:&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt; &lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background: #eee; color:black; font-size: smaller;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt; &lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background: #eee; color:black; font-size: smaller;&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt; &lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background: #eee; color:black; font-size: smaller;&quot;&gt;&lt;div&gt;== Opowieść Moiry ==&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt; &lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background: #eee; color:black; font-size: smaller;&quot;&gt;&lt;div&gt;== Opowieść Moiry ==&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background: #cfc; color:black; font-size: smaller;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;ins style=&quot;color: red; font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;&amp;lt;p align=&amp;quot;justify&amp;quot; style=&amp;quot;text-indent: 30pt;width: 90%;&amp;quot;&amp;gt;Na czym to ja… A tak. Eldarskie Ścieżki i co dalej.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;/ins&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background: #cfc; color:black; font-size: smaller;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;ins style=&quot;color: red; font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;&amp;lt;p align=&amp;quot;justify&amp;quot; style=&amp;quot;text-indent: 30pt;width: 90%;&amp;quot;&amp;gt;Wersja oficjalna jest Ci znana, więc nie ma sensu jej przypominanie. Zwłaszcza, że minęło już sporo czasu i tyle spraw przestało być tajemnicą, że o niektórych mogę mówić swobodnie. Zatem, Arlekin otwarł dla nas strukturę świata, po czym… przypomnij sobie największą stratę, jaką kiedykolwiek przyszło Ci doświadczyć i pomnóż ją stukrotnie. Otrzymasz wtedy maleńki ułamek smutku i żalu emanującego od Arebenn… znaczy, Samotnego. Ubranego w szarą zbroję, o twarzy skrytej za gładką bielą ozdobioną jedynie pojedynczą łzą, a jednak z jakiegoś powodu robiącego większe wrażenie niż cała banda jego pstrokato odzianych, noszących powykrzywiane szyderczo maski braci. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;/ins&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background: #cfc; color:black; font-size: smaller;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;ins style=&quot;color: red; font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;&amp;lt;p align=&amp;quot;justify&amp;quot; style=&amp;quot;text-indent: 30pt;width: 90%;&amp;quot;&amp;gt;Później okazało się, że nie tylko ja, ale i moi twardo stąpający po ziemi towarzysze postrzegali Ścieżkę niczym archetyp drogi – brukowane podłoże, wiodące gdzieś hen, za horyzont. Dopiero po jakimś czasie zorientowałam się, że to nie tyle jedna droga, ile mnóstwo tuneli. Niczym w podkopcu przecinających się, wymijających, wiodących w najróżniejszych kierunkach. Artemis porównała później Ścieżki do lotu pocisku – i też miała rację. Sądzę, że i Bracia Astartes rozumieli je po swojemu – bo to nie jest coś, co można opisać. Tego trzeba doświadczyć. Nasza podróż zakończyła się w ogromnej sali rozbrzmiewającej przenikliwym, pełnym smutku śpiewem. Biorąc poprawkę na eldarską przesadę architektoniczną – o ile można mówić o architekturze przy czymś tak nie do końca materialnym, jak bańka w strukturze Immaterium - pomieszczenie wyglądało trochę jak scena teatralna, z lożą, czy tam tronem honorowym, na którym zasiadał Maugan Ra we własnej ponurej kościano zdobionej osobie. Zanim zdążyliśmy się zorientować, nasz przewodnik zniknął, a na scenie rozpoczęło się widowisko, które ujrzeć dane było jedynie nielicznym ludziom…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;/ins&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background: #cfc; color:black; font-size: smaller;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;ins style=&quot;color: red; font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;&amp;lt;p align=&amp;quot;justify&amp;quot; style=&amp;quot;text-indent: 30pt;width: 90%;&amp;quot;&amp;gt;…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;/ins&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background: #cfc; color:black; font-size: smaller;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;ins style=&quot;color: red; font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;&amp;lt;p align=&amp;quot;justify&amp;quot; style=&amp;quot;text-indent: 30pt;width: 90%;&amp;quot;&amp;gt;Nie, wszystko w porządku. Po… Tańcu – i lepiej nie pytaj o detale – Lord Feniks raczył nas zauważyć oraz tonem nie znoszącym sprzeciwu wydać prośbę, dość zresztą&amp;nbsp; specyficzną. Najpierw pokazał nam swój cel – olbrzymi światostatek, tkwiący w samym środku Oka Terroru. Schwytany w pułapkę dziwacznego, chorego świata Chaosu, nosił już ślady postępującego skażenia, nawet mimo licznych ochronnych run. Zaskakujący był fakt, że proces wypaczania przebiegał tak powoli – sama bliskość upiornej, bluźnierczej planety budziła chęć, by uciec jak najdalej, póki umysł i ciało pozostają jednością. Cała aura wokół zdawała się być przesycona żelazistym odorem krwi i czegoś jeszcze, a do głowy wdzierała się kakofonia szeptów, jęków i krzyków. Nawet kontynenty zostały za pomocą potężnej, spaczonej woli ułożone w plugawy symbol jednej z Mrocznych Potęg. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;/ins&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background: #cfc; color:black; font-size: smaller;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;ins style=&quot;color: red; font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;&amp;lt;p align=&amp;quot;justify&amp;quot; style=&amp;quot;text-indent: 30pt;width: 90%;&amp;quot;&amp;gt;Zamknąć oczy, zasłonić uszy i skulić się zagłuszając krzykiem głosy w głowie, starając się odsunąć od siebie to wszystko wydawało się najlepszym w tej chwili pomysłem – a byliśmy jedynie widzami, wciąż bezpiecznymi w Ścieżkach! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;/ins&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background: #cfc; color:black; font-size: smaller;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;ins style=&quot;color: red; font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;&amp;lt;p align=&amp;quot;justify&amp;quot; style=&amp;quot;text-indent: 30pt;width: 90%;&amp;quot;&amp;gt;I oto odezwał się Maugan Ra, że chce ów światostatek, Altansar, odzyskać, już, teraz, zaraz i że my mu w tym pomożemy. Albowiem, dodał, nim zdążyliśmy pozbierać poopadane szczęki, dziesięć tysięcy lat temu została mu złożona obietnica z „naszej” strony i czas najwyższy ją wypełnić. Kto obiecał, pytasz? A jak myślisz…?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;/ins&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background: #cfc; color:black; font-size: smaller;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;ins style=&quot;color: red; font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;&amp;lt;p align=&amp;quot;justify&amp;quot; style=&amp;quot;text-indent: 30pt;width: 90%;&amp;quot;&amp;gt;Właśnie.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;/ins&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background: #cfc; color:black; font-size: smaller;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;ins style=&quot;color: red; font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;&amp;lt;p align=&amp;quot;justify&amp;quot; style=&amp;quot;text-indent: 30pt;width: 90%;&amp;quot;&amp;gt;Przy wszystkich jednak naszych niewątpliwych zaletach, nie uznał nas za godnych tego czynu (i bardzo dobrze!), bowiem mieliśmy być tylko – czy aż – posłańcami. Jak się okazało, jedna z mętnych, starożytnych eldarskich przepowiedni tyczyła tego momentu w czasie i przestrzeni, a my nie mieliśmy nic do gadania. Słowa mędrca z Ulthwé czy nie, nikt zdrowy na umyśle nie chciałby zostać wyrzucony ze Ścieżek w miejscu pokroju Oka Terroru. Wypełniając pomienioną przepowiednię, eldarzy zabrali nas dalej, aż ujrzeliśmy cel, którym okazała się być Pięść Imperatora – fregata z oznaczeniami Segmentum Tempestus. Daleko zapuścili się nasi imperialni przyjaciele, powoli dryfując na skraju Oka z włączonymi polami ochronnymi. Widząc okręt Maugan Ra zaczął zachowywać się niczym narkoman na widok upragnionej acz nieosiągalnej działki. Czemu nieosiągalnej, pytasz? Ano, jak już wspomniałam, fregatę otaczało pole Gellera, przez które nawet Arlekini nie potrafią się przecisnąć. Arlekin może i nie, stwierdził Lord Feniks przygotowując niepokojąco wyglądające działo i spoglądając łakomie na okręt, ale można owo pole po prostu rozwalić. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;/ins&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background: #cfc; color:black; font-size: smaller;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;ins style=&quot;color: red; font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;&amp;lt;p align=&amp;quot;justify&amp;quot; style=&amp;quot;text-indent: 30pt;width: 90%;&amp;quot;&amp;gt;No tak… Nigdy nie wierz, kiedy usłyszysz o rzekomej subtelności eldarów. Ledwo udało się go powstrzymać, w czym sporą rolę odegrał Brat Marcus. Ultramarine wspomniał o nieco bardziej konwencjonalnym, a na pewno kulturalniejszym rozwiązaniu. Czemu po prostu, zapytał, nie zapukać i nie poprosić załogi o współpracę i opuszczenie pola? Nim zdążył dokończyć zdanie, już leciał przez próżnię, wypchnięty przez eldara z krótkim „Zatem leć, zrób to”.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;/ins&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background: #cfc; color:black; font-size: smaller;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;ins style=&quot;color: red; font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;&amp;lt;p align=&amp;quot;justify&amp;quot; style=&amp;quot;text-indent: 30pt;width: 90%;&amp;quot;&amp;gt;Wspomniałam już o subtelności? Dodam zatem jeszcze cierpliwość, z której jakoby słyną długowieczni xenos. Otóż - to jedno wielkie cholerne kłamstwo. Wkrótce za Bratem Marcusem poleciał Brat Caim, którego zirytowany czekaniem Maugan Ra posłał w próżnię, by zrobił użytek ze swojego plecaka odrzutowego i przyspieszył procedurę. Ostatecznie jakoś udało im się dotrzeć do hangarowej śluzy i choć wszystko trwało zaledwie kilkanaście minut, miałam wrażenie, że czekamy całą wieczność. Artemis sprytnie wycofała się nieco i po chwili dobiegły mnie zza pleców strzępki rozmowy jaką prowadziła z jednym z eldarskich snajperów, czy kim oni tam byli. W każdym razie targał ze sobą karabin porównywalny wielkością do jej Exitusa. Ot, solidarność zawodowa. Problem w tym, że ja zostałam sama na pastwie Lorda Feniksa, który gdyby nie fakt, że Ścieżki są raczej niematerialne, zdołałby wydeptać już niezłe zagłębienie w „podłodze”. W pewnym momencie, mamrocząc coś po swojemu, zaczął przymierzać się do strzału… I wtedy, na szczęście, zielonkawe pole wokół fregaty zgasło. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;/ins&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background: #cfc; color:black; font-size: smaller;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;ins style=&quot;color: red; font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;&amp;lt;p align=&amp;quot;justify&amp;quot; style=&amp;quot;text-indent: 30pt;width: 90%;&amp;quot;&amp;gt;My znaleźliśmy się w ładowni, między unieruchomionymi Astartes, naprzeciw mając kilka uzbrojonych, celujących w nas i mocno gniewnych Sororitas. Zanim ktokolwiek zdążył zareagować, Maugan Ra machnął ręką i bolter najbliższej Siostry dosłownie rozsypał się na kawałki. I znów dopisało mi szczęście, gdyż udało się całą sprawę jakoś załagodzić i nie doszło do krótkiej wprawdzie, ale potencjalnie zdecydowanie krwawej rzezi. Po co i dlaczego eldar to zrobił, pytasz? Cóż, sam butnie oświadczył, że nie przeżył nigdy nikt, kto by do niego celował. Więc z jednej strony demonstracja siły, a z drugiej – jak każdy mężczyzna nie lubi, kiedy coś sugestywnie sterczy w jego stronę.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;/ins&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background: #cfc; color:black; font-size: smaller;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;ins style=&quot;color: red; font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;&amp;lt;p align=&amp;quot;justify&amp;quot; style=&amp;quot;text-indent: 30pt;width: 90%;&amp;quot;&amp;gt;Wreszcie zjawiła się wierchuszka; dowodząca Siostrami [[Rhiannon|Palatyn Rhiannon]], Lord Generał Gwardii [[Brutis|Vidicus Tempus]] i… Ona. Prawdziwa [[Agnes|Żyjąca Święta]]. Dopóki się nie pokazała, nie zdawałam sobie sprawy, jak silnie oddziaływało na nas wszystkich niespokojne Immaterium, epatujący złością i goryczą Maugan Ra oraz otaczająca Samotnych aura niewyobrażalnego smutku. Ona była przy tym wszystkim niczym pierwszy haust świeżego powietrza po długim, pełnym cierpień i bezradności bezdechu – a wierz mi, wiem co mówię. Eldarzy chyba też to zauważyli, bo jakoś tak spokornieli, nawet Lord Feniks po krótkiej chwili przełknął fakt, że „to, co ma się zdarzyć, nastąpi jutro o poranku”, nie teraz. Jak łatwo się domyślić, Beati wcale nie znalazła się tu przypadkiem, ani nie zgubiła się po drodze na kolejny front krucjaty w odległym Segmentum Tempestis. Prowadziła ją potężna Wola, dzięki której zdawała się być w pełni gotowa zarówno na to spotkanie, jak i na wypełnienie obietnicy… Już następnego dnia. &lt;/ins&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background: #cfc; color:black; font-size: smaller;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;ins style=&quot;color: red; font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;Mieliśmy zatem czas, by odpocząć po ścieżkowej podróży – i pogadać z Lordem Generałem, z jednej strony poirytowanym faktem, że obsada fregaty marnuje czas zamiast brać udział w krucjacie, a z drugiej jakby zasmuconym i zmęczonym tym wszystkim. Od niego też poznaliśmy aktualną datę – nie było nas, bagatela, jedyne pół roku, podczas gdy dla nas minęło może parę godzin. Tak naprawdę dopiero później zorientowałam się, że o ile na Ścieżki wkraczaliśmy raczej nieco poturbowani, tak teraz rany wydawały się jedynie odległym wspomnieniem, a blizny powoli zaczynały blaknąć. Zanim całkiem pokonało nas zmęczenie, usłyszałam jeszcze Siostrę Palatyn sztorcującą swoje podopieczne… za nic nie chciałabym dostać się pod jej rozkazy, wystarczy mi [[Ariadne|Pajęczyca]], dziękuję bardzo.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;/ins&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background: #cfc; color:black; font-size: smaller;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;ins style=&quot;color: red; font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;&amp;lt;p align=&amp;quot;justify&amp;quot; style=&amp;quot;text-indent: 30pt;width: 90%;&amp;quot;&amp;gt;W nocy śniłam o bytach czyhających tuż za granicą rzeczywistości, tutaj cieńszą niż zwykle, zlatujących się niczym ćmy do światła Świętej - jednocześnie przerażone i zafascynowane. Była też obecność… Potężna i przytłaczająca, z jednej strony kusząca, z drugiej odpychająca swą, łagodnie mówiąc, natarczywością. Fakt, podczas spotkania z eldarami Beati wspominała o Tej Która Pragnie, wyglądając na zaniepokojoną - mało pocieszająca perspektywa. Do tego rano kilkukrotnie miałam wrażenie, hm… dotyku. Nachalnego, lubieżnego i mocno obleśnego obłapiania, towarzyszącego myślom nie do końca właściwym – nawet według moich standardów.&lt;/ins&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background: #cfc; color:black; font-size: smaller;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;ins style=&quot;color: red; font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;A potem przyszedł moment spotkania z Mauganem Ra, który czekał grzecznie w ładowni i, przysięgłabym, przez noc ani drgnął. Podobnie Samotni, przy których aż musiałam się cofnąć w bezpieczną przestrzeń obok Świętej. Ha, czasem bycie mną to przekleństwo.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;/ins&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background: #cfc; color:black; font-size: smaller;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;ins style=&quot;color: red; font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;&amp;lt;p align=&amp;quot;justify&amp;quot; style=&amp;quot;text-indent: 30pt;width: 90%;&amp;quot;&amp;gt;Ona wiedziała. Wystarczyło jej jedno spojrzenie, bym odniosła wrażenie, że widzi mnie na wylot – a zapewne tak właśnie było – i że nie ocenia. Jedynie uśmiechnęła się ze współczuciem.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;/ins&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background: #cfc; color:black; font-size: smaller;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;ins style=&quot;color: red; font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;&amp;lt;p align=&amp;quot;justify&amp;quot; style=&amp;quot;text-indent: 30pt;width: 90%;&amp;quot;&amp;gt;Połączywszy siły z eldarami znów ruszyliśmy na Ścieżki, tym razem w znacznie większej kompanii. Wylądowaliśmy w ogromnej (znów) sali, tym razem jak najbardziej namacalnej, pokrytej mnóstwem strażniczych znaków i całkiem nieźle uzbrojonej, również w eldarskie maszyny bojowe. Powitanie ze strony ocalałych mieszkańców Altansar nie było przesadnie ciepłe, zwłaszcza względem Lorda Feniksa. Niezupełnie udało mi się pojąć o co dokładnie chodziło, ale nie mnie wnikać w wewnętrzne rozgrywki xenos. Nie było zresztą czasu na roztrząsanie spraw nie leżących w naszych kompetencjach. Zostaliśmy zaprowadzeni do kolejnej sali-komnaty przypominającej nieco mostek lub sterownię. Sądziliśmy… sama nie wiem – że przyjdzie nam walczyć, zwłaszcza, że mieliśmy ze sobą nienajgorsze siły w postaci oddziału Sióstr i grupy gwardyjskich szturmowców. Myliliśmy się. Beati spokojnie odłożyła broń i zdjęła zbroję. W prostym stroju wyglądałaby jak zwykła dziewczyna gdyby nie otaczające ją świetliste halo. Zwróciła się do Lorda Generała i Siostry Palatyn, przekazując im swoją ostatnią wolę – choć wystarczył rzut oka na ich twarze, by wiedzieć, że najważniejsze słowa już między nimi padły. Bynajmniej publicznie.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;/ins&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background: #cfc; color:black; font-size: smaller;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;ins style=&quot;color: red; font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;&amp;lt;p align=&amp;quot;justify&amp;quot; style=&amp;quot;text-indent: 30pt;width: 90%;&amp;quot;&amp;gt;A potem wypełniła obietnicę.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;/ins&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background: #cfc; color:black; font-size: smaller;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;ins style=&quot;color: red; font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;&amp;lt;br&amp;gt;&lt;/ins&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background: #cfc; color:black; font-size: smaller;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;ins style=&quot;color: red; font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;&amp;lt;p align=&amp;quot;justify&amp;quot; style=&amp;quot;text-indent: 30pt;width: 90%;&amp;quot;&amp;gt;Daj spokój, mówiłam przecież, że wszystko w porządku!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;/ins&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background: #cfc; color:black; font-size: smaller;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;ins style=&quot;color: red; font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;&amp;lt;p align=&amp;quot;justify&amp;quot; style=&amp;quot;text-indent: 30pt;width: 90%;&amp;quot;&amp;gt;Potem… nie było już nic do powiedzenia. Arlekin zabrał naszą czwórkę z powrotem w Ścieżki, enigmatycznie wspominając o „zwróceniu nam utraconego czasu”. Ruszyliśmy, zgodnie z wolą Świętej, na [[Cadia|Cadię]], zresztą – gdzie indziej mogliśmy się udać? Po drodze mieliśmy wątpliwą przyjemność ujrzeć na własne oczy zdradę i masakrę na Polach Tyrok, nie będąc w stanie zrobić nic, by to powstrzymać. Prawo czasu, czy coś, jak stwierdził eldar, nie siląc się nawet na próbę wytłumaczenia. W końcu wylądowaliśmy w lesie. Dosłownie. Wokół nas rozciągał się porośnięty solidnymi, starymi drzewami górski krajobraz, w którym to natknęliśmy się na, uwaga, eldarski oddział. Ich przywódczyni, każąca nazywać siebie [[Uthweniel Irien Taleear|Ish]] nie była szczególnie przejęta naszym zjawieniem się, składając to wszystko na karb żartu Śmiejącego się Boga. Cholernie zabawny ten ich panteon, nie ma co. Nim zdążyliśmy rzucić nieco światła na całą sytuację, coś znów szarpnęło Osnową, a przez Immaterium przeszła wyjątkowo bolesna fala uderzająca przede wszystkim w otaczających nas xenos.&amp;nbsp; Według wyjaśnień Ish, gdy doszła już do siebie, właśnie zginął największy bohater ich światostatku. Cóż, przykre, ale pochylanie się nad tym w naszej sytuacji mogłoby źle się skończyć. Eldarka najwyraźniej wyszła z tego samego założenia, bo nie tracąc czasu zaprowadziła nas do leżącego nieopodal obozu Gwardii Imperialnej. Jej grupa, jak wyjaśniła, współpracowała z nim na mocy jakichś niezwykle tajnych i starożytnych paktów między obiema rasami. A - i jeszcze jedno. Znajdywaliśmy się... pół roku wcześniej, niż jeszcze chwilę temu. Maugan Ra w jakiś pokręcony sposób zaiste &amp;quot;oddał&amp;quot; nam czas.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;/ins&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background: #cfc; color:black; font-size: smaller;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;ins style=&quot;color: red; font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;&amp;lt;p align=&amp;quot;justify&amp;quot; style=&amp;quot;text-indent: 30pt;width: 90%;&amp;quot;&amp;gt;Ruszyliśmy w drogę. Artemis po swojemu znikła gdzieś udając się na zwiad, a my trafiliśmy przed oblicze dowódcy, podniósłszy wcześniej nieco morale w szeregach Gwardii. Echh, no dobra, Bracia Astartes podnieśli, spacerując dumnie, podczas gdy ja wlokłam się z tyłu gawędząc z Ish. Dowódcą regimentu okazał się być mężczyzna w rzadko spotykanej randze Pułkownika-Komisarza, [[Jastillus Nihillus|Jastillus Quintus Nihillus]]. Przywitał nas zresztą też w mocno nietypowy sposób, a mianowicie – upewnił się, czy nie jesteśmy tu aby po to, by go zdyscyplinować. Intrygujące, nieprawdaż?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;/ins&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background: #cfc; color:black; font-size: smaller;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;ins style=&quot;color: red; font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;&amp;lt;p align=&amp;quot;justify&amp;quot; style=&amp;quot;text-indent: 30pt;width: 90%;&amp;quot;&amp;gt;Jak się okazało, po wydarzeniach na Polach Tyrok ruszył wraz z całym regimentem za niedobitkami zdrajców, nie do końca zgodnie z wolą nowego Lorda Kasztelana. Pobudkami osobistymi czuć było na kilometr, zwłaszcza wobec milczącej obecności kobiety w randze generała, ciężko rannej i podpiętej do medycznych systemów podtrzymywania życia. Zdarzało mi się widzieć takie obrażenia i nie dawałam jej zbyt wielu szans… ale Pułkownik-Komisarz zdawał się być mocno zdeterminowany. I dobrze. Lubię ludzi o konkretnych motywacjach. Zresztą, najlepszym co mogliśmy zrobić było przyłączenie się do niego i wspólne polowanie na Chaos.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;/ins&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background: #cfc; color:black; font-size: smaller;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;ins style=&quot;color: red; font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;&amp;lt;p align=&amp;quot;justify&amp;quot; style=&amp;quot;text-indent: 30pt;width: 90%;&amp;quot;&amp;gt;Tak oto znaleźliśmy się w samym środku cadiańskiej zawieruchy, stanowiąc wsparcie dla regimentu gwardii dowodzonego przez niesubordynowanego komisarza… jak to pięknie brzmi – niesubordynowany komisarz! Daj mi chwilę, niech się ponapawam samym brzmieniem tych słów. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;/ins&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background: #cfc; color:black; font-size: smaller;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;ins style=&quot;color: red; font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;&amp;lt;p align=&amp;quot;justify&amp;quot; style=&amp;quot;text-indent: 30pt;width: 90%;&amp;quot;&amp;gt;Wspomnieć wypada również o tym, że Pułkownik-Komisarz chronicznie nie cierpiał xenos, a częścią jego wsparcia był oddział Wyjących Banshee.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;/ins&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/td&gt;&lt;td class='diff-marker'&gt;+&lt;/td&gt;&lt;td style=&quot;background: #cfc; color:black; font-size: smaller;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;ins style=&quot;color: red; font-weight: bold; text-decoration: none;&quot;&gt;&amp;lt;p align=&amp;quot;justify&amp;quot; style=&amp;quot;text-indent: 30pt;width: 90%;&amp;quot;&amp;gt;A to dopiero początek…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;/ins&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/table&gt;</summary>
		<author><name>Agat</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://wh40.0f.pl/wiki/index.php?title=W_poszukiwaniu_straconego_czasu&amp;diff=335&amp;oldid=prev</id>
		<title>Agat: Cadiowa sesja nr 2 :D</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://wh40.0f.pl/wiki/index.php?title=W_poszukiwaniu_straconego_czasu&amp;diff=335&amp;oldid=prev"/>
				<updated>2011-12-29T09:54:49Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;Cadiowa sesja nr 2 :D&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;Nowa strona&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;div&gt;[[Kategoria:Przygoda]]&lt;br /&gt;
{{Wydarzenie Infobox&lt;br /&gt;
|name=W poszukiwaniu straconego czasu&lt;br /&gt;
|date=999.M41&lt;br /&gt;
|imperialdate=&lt;br /&gt;
|planet=Cadia&lt;br /&gt;
|place=&lt;br /&gt;
|scenario=W poszukiwaniu straconego czasu&lt;br /&gt;
}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Podsumowanie ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Raporty ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Opowieść Moiry ==&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Agat</name></author>	</entry>

	</feed>