Złamana nadzieja
Z Grim Omen
dla
Złamana nadzieja
Skocz do:
nawigacji
,
wyszukiwania
[[Kategoria:Przygoda]] {{Wydarzenie infobox |name=Złamana nadzieja |planet=Scintilla |imperialdate= |date= |place=[[Scintilla]] |scenario=Złamana nadzieja }} == Podsumowanie == == Raporty == === Ze wspomnień Castusa === <p align="justify" style="text-indent: 30pt;width: 90%;"> ''Scintilla, Kopiec Sibellus. Cudowne miejsce. Jestem pewien, że już miałeś okazję ponownie je zwiedzić, ale gdyby okazało się że jednak nie było na to czasu – postaraj się następnym razem choć na chwilę zajrzeć do głównej Katedry w czasie wieczornego nabożeństwa. Doświadczenia tego nie sposób porównać z żadnym moim dotychczasowym wspomnieniem.'' </p> <p align="justify" style="text-indent: 30pt;width: 90%;"> Jednak, jak już dobrze wiesz, nie na wakacje tu przybyliśmy – przynajmniej nie do końca. Przesłuchania trwały dobrze ponad tydzień, chociaż po pierwszych, krytycznych trzech dniach zezwolono nam na w miarę swobodne poruszanie się po górnych poziomach Kopca. Pod koniec tego tygodnia zaś, skontaktował się z nami Adept Sanders – jeden z wyższych rangą podwładnych Inkwizytora Venrisa. Nasz pryncypał uznał, iż nie ma co marnować niewątpliwego talentu jaki sobą przedstawiamy i zlecił nam przeprowadzenie drobnego śledztwa związanego z niepokojącymi raportami z jednego z poziomów Pod-Kopca.<br/><br/> Zbieranie informacji rozpoczęliśmy jeszcze przed zagłębieniem się w dolne dzielnice. Okazało się, że niepokój władz wzbudziło odnalezienie zmodyfikowanych w dziwny sposób zwłok należących do Samuela Arbst – robotnika, którego zaginięcie zostało zgłoszone czas jakiś temu. Podczas krótkiej acz pouczającej wizyty w kostnicy i rozmowy z patologiem sami mieliśmy sposobność przyjrzeć się dokładnie znalezisku. Zaiste, ciało poddane zostało daleko idącym zmianom – głównie w obrębie narządów zmysłów oraz układu nerwowego. To, iż implanty wykazywały się wysokim stopniem skomplikowania a jednak zamontowane były w osobniku niskiego stanu wskazywało na pierwszą fazę ostatecznych testów, charakteryzująca się dużą śmiertelnością wśród próbek. Niestety oznaczało to również, że przełom mógł pojawić się w dowolnym momencie a tajemnicza organizacja prowadząca te badania była o krok od uzyskania idealnych sług czy wojowników. Nie pozostało nam zatem nic innego niż udać się do dzielnic biedoty i już na miejscu poszukać odpowiedzi na nurtujące nas pytania.<br/><br/> Scintilla, Pod-Kopiec Sibellus, dzielnica Coscarla. Okropne miejsce. Syf, smród, bieda wyglądająca z każdego zakamarka tego ponurego miejsca. Prawdopodobne siedlisko mutantów i heretyków, niewątpliwy habitat połowy chorób znanych ludzkości. Pierwsze swe kroki skierowaliśmy do lokalnego hoteliku robotniczego, gdzie ponoć istniała szansa na wynajęcie jakiegoś pokoiku. Tym, czego potrzebowaliśmy był dobry plan, który pozwoliłby zakończyć misję i wynieść się stąd zanim złapiemy jakieś świństwo. Pierwsze kroki skierowaliśmy do jednego z habitatów mieszkalnych w celu przesłuchania Lilly Arbst, siostry Samuela. Szczęście nam sprzyjało i zastaliśmy ją – już spakowaną, szykująca się do przeprowadzki. Nie trzeba było specjalnych umiejętności by spostrzec że kobieta znajduje się na skraju załamania nerwowego. Z jej ledwo składnych słów wywnioskowaliśmy, że zniknięcie brata bynajmniej nie jest przypadkiem odosobnionym – podobne incydenty miały już wcześniej miejsce, tyle że były notorycznie ignorowane przez lokalnych Arbites. Do porwań zawsze dochodziło po zmroku, w zachodniej części poziomu, nieopodal stacji kolejki. Jako że kobieta do niczego więcej nie była nam potrzebna, zwolniliśmy ją. Istniała spora szansa że uda jej się ułożyć życie na nowo – gdzieś z dala od tego całego bagna. A i fakt że zostawiała wolne mieszkanie, idealne na bazę wypadową, miał tu znaczenie. Kolejnym punktem na mapie śledztwa była lokalna mordownia. Postawienie kilkunastu drinków miejscowemu kolorytowi zaowocowało spotkaniem z Lucasem Luntzem – nieformalnym przywódcą tutejszej społeczności a zarazem szefem największego gangu w okolicy. Był on mocno zaniepokojony cała sytuacją, chociaż pomysł współpracy z nami ewidentnie mu się nie podobał. W większości ograniczył się do ostrzeżeń przed chodzeniem nocą po dzielnicy, wspomniał tez kilkukrotnie o istotach z czerwonymi, lśniącymi oczami, polujących na nieostrożnych robotników. Rozmowa z nim nie była jednak całkiem bezowocna – zasugerował nam zainteresowanie się umiejscowioną na południowym zachodzie siedzibą Domu Tantalus i tym co dzieje się tam po zmroku. Rzeczywiście, informacje które udało nam się do tej pory zebrać wskazywały na pewną prawidłowość – wszyscy zaginieni co najmniej raz odwiedzili to miejsce na kilka dni zanim przepadli. Nie było by w tym nic dziwnego, biorąc pod uwagę że Dom Tantalus prowadził w tym rejonie akcję dokarmiania bezrobotnych, ale według zapewnień Luntza była to raczej przykrywka dla czegoś innego. Ach, no i wspomniał o wielkiej wdzięczności tajemniczych darczyńców dla każdego, kto pozbędzie się zarządcy owego Domu. Na pytanie jak wielkiej, stwierdził jedynie iż detali nie zna – bo i skąd, a plotek nie wypada rozpowiadać – ale może chodzić nawet o trzy setki tronów.<br/><br/> Ledwo skończyliśmy rozmowę a Lucas zniknął w zaułku, okolicą wstrząsnął potężny wybuch – to wyleciała w powietrze stacja kolejki, niszcząc tym samym jedyne połączenie dzielnicy z resztą Kopca. Nie wróżyło to najlepiej, oznaczając wejście eksperymentów w fazę krytyczną co pociągnęło desperacką próbę utrzymania władz z dala od tego rejonu. Standardowo już, zostaliśmy odcięci od wszelkiego wsparcia i zdani wyłącznie na siebie nawzajem.<br/><br/> Jako że nasza pomoc i tak na nic by się nie zdała przy odgruzowywaniu miejsca wybuchu, a i szanse na odnalezienie tam jakichkolwiek poszlak były minimalne – uznaliśmy iż najlepsze co możemy zrobić to udać się na spoczynek. W dodatku ciemno już było, a wiele osób przestrzegało nas przed wychodzeniem na ulice po zmroku. Cóż, mieli rację. Ewidentnie byliśmy śledzeni od dłuższego czasu, bo napastnicy czekali przy mieszkaniu Lilly i Samuela Arbst. Twarde sukinsyny, trzeba przyznać. Krótkie oględziny zwłok pozwoliły stwierdzić takie same implanty co przy ciele Samuela. Ktoś ewidentnie uznał nasze węszenie za niebezpieczne na tyle aby ryzykować zaalarmowanie Inkwizycji. Cóż, nie pozostało zatem nic innego jak odwdzięczyć się za zainteresowanie i złożyć wizytę kilku osobom. Zgodnie uznaliśmy, że wizyta w siedzibie Domu Tantalus jest ze wszech miar wskazana – zbyt wiele razy została ona wspomniana aby zignorować ten trop.<br/><br/> Przy drobnej acz niemożliwej do przecenienia pomocy Kalty, tylnym wejściem dostaliśmy się do placówki. Dość szybko okazało się, że była to właściwa decyzja – wśród strażników patrolujących obiekt znajdowały się zmodyfikowane istoty. Dwa granaty i kilka minut strzelaniny później udało nam się przerzedzić ich szeregi na tyle, by zaczęli prosić o możliwość ucieczki. Na szczęście dziewczyny pozwoliły na załatwienie sprawy po mojemu. Odrzuciliśmy broń, pozwalając szefowi placówki i jego czterem ochroniarzom wyjść zza barykad. Kiedy zaś mijali nas, pozwoliłem aby ujrzeli na ułamek sekundy pełnię mej mocy. Złamani, kulący się z przerażenia nie stanowili już żadnego wyzwania – cztery strzały w potylicę i tak były z mojej strony aktem łaski w porównaniu do tego co zrobiono by im podczas przesłuchań.<br/><br/> Nie wszystko jednak poszło zgodnie z planem. Podczas przeszukiwania kolejnych pomieszczeń natrafiliśmy na laboratorium, a w nim prawdopodobnie renegackiego Adepta Mechanicus odpowiedzialnego za tworzenie wynaturzeń które tak zaalarmowały Inkwizycję. Niestety nie udało się go złapać – nasłał na nas swoje mutanty, a gdy byliśmy nimi zajęci – uciekł tajnym przejściem. Jako że podczas walki rozbiliśmy kilka retort i wywołaliśmy mały pożar, zamiast na pościgu trzeba było skupić się na ratowaniu własnej skóry…<br/><br/> I to w sumie tyle, co powinieneś wiedzieć o wydarzeniach z Coscarli. Zebrane w siedzibie Domu Tantalus materiały wraz z głównym podejrzanym oddaliśmy Adeptowi Sandersowi. Ten podziękował i odesłał nas do kwater – aby po kilku dniach zaproponować lekkie jakoby i mało absorbujące zadanie, idealne na wakacje po ostatnich wydarzeniach. W ten sposób trafiliśmy na stację Tetragon, gdzie po raz pierwszy od kiedy pamiętam w całej swej przerażającej okazałości objawiła się niszczycielska potęga, którą dysponuję. Ale o tym jutro. </p>
Szablon:Wydarzenie infobox
(
tekst źródłowy
)
Wróć do strony
Złamana nadzieja
.
Osobiste
Zaloguj się
Przestrzenie nazw
Strona
Dyskusja
Warianty
Widok
Czytaj
Tekst źródłowy
Wyświetl historię
Działania
Szukaj
Nawigacja
Strona główna
Portal społeczności
Bieżące wydarzenia
Ostatnie zmiany
Losowa strona
Pomoc
Narzędzia
Linkujące
Zmiany w dolinkowanych
Strony specjalne