Poslaniec
Z Grim Omen
dla
Poslaniec
Skocz do:
nawigacji
,
wyszukiwania
[[Kategoria:Przygoda]] {{Wydarzenie infobox |name=Poslaniec |planet= pomiędzy Scintilą a Malfi |imperialdate=brak danych |date=brak danych |place=[[Posłaniec Makabeusza]] |scenario=Poslaniec }} == Podsumowanie == === Początek === Pierwsze spotkanie akolitów na czartystycznym statku [[Posłaniec Malfi]] lecącym pomiędzy [[Scintila]] a Malfi. === Przebieg === Jeden z bohaterów - Liam podąża tropem swojego wroga - szefa jednego z wielkich gangów z Gunmetal, lecz nim udaje mu się go dopaść wróg zostaje znaleziony pobity na śmierć, a na jego ciele znaleziona zostaje Róża z Iocanthos. Sytuacja zagęszcza się gdy okazuje się, że w sprawę zaangażowany jest potężny heretek i że nie jest to pierwsze morderstwo z pozostawionym kwiatem... === Zakończenie i skutki === TBA == Raporty == === Spowiedź Kaznodziei === … Poleciałem za nim… Pewnie. Nie mogłem mu pozwolić uciec. Tym bardziej, że zabrał ze sobą Liama.. Przez ostatni rok Szpony zarobiły w chuj hajsu i załatwiły sobie dobre pozaświatowe blachy. Trudno było ich dorywać. Ale stary skurwysyn musiał w końcu użreć większy kawałek niż mógł przełknąć i zwinął interes z Gunmetal. Jego pech – moje szczęście. W końcu, myślałem sobie, będę mógł mu zapakować 9 gram w czerep… Na końcu, myślałem sobie. Zapakowałem się na Posłańca, wielką wielokilometrową latającą trumnę. Drusus mi świadkiem, ze tylko łaska Imperatora utrzymuje to w powietrzu. Pewnie przeżyłem to tylko dzięki błogosławieństwom Xarda… Niech mu Imperator błogosławi. Zamieszkałem w pod-statku. Tak go nazywali lokalsi. Na łeb nie lało, było co jeść i komu ryja obić. Co dzień spałem gdzie indziej, słuchałem kleryków mówiących o Imperatorze, Drussusie i świętych. Lubiłem to i dalej lubie. Nie jest to tak jak ze słuchaniem Xarda, ale prawie. I szukałem go, ale ukrył się jak mutek w wentylacji… Po którejś pobudce zobaczyłem nad sobą Psi Pysk, jednego z pachołków bonzów statku, ze swoimi karkami. Miał dla mnie świętą, mówiącą deskę, która powiedziała mi, że swe czujne oko zwróciło na mnie Święte Ordo. Nie wiele jeszcze wtedy wiedziałem w jakie gówno wdepnąłem. Nie… Nie żałuje. Xard powiedział mi, że do największy honor jaki takiego szczura jak ja może spotkać. I chyba miał racje. Gówno gównem… ale zbawienie zbawieniem. W końcu przez gówno do zbawienia, tak mówi pismo. A do tego Święte Ordo w swym sprycie dało mi numerek kajuty gdzie ukrywał się ten skurwysyn. Taka premia na zachętę. Nasz stary byłby zajebistym bonzo. W tydzień całe Infernum tańczyłoby do jego cymbałków. Armata aż świerzbiła mnie w olstrze… Ale ni chuja. Na galeryjki gdzie się schował wpuszczali dopiero po południu, a wcześniej musiałem się spotkać z moim nowym gangiem. Tak mówiła święta deska Ordos, a sprzeciwiać się jej to już nie grzech… To głupota, tako rzecz pismo. Knajpa, w której się mieliśmy się spotkać była przyjemna. Do dziś trzymam w cholewce buchniete tam łyżke i widelec. Wtedy też zobaczyłem moich towarzyszy niedoli. Deryn - Psiara w blachach – ostra laska. Nie chciałbym jej spotkać w Infernum bo, źle by to się skończyło dla mnie albo dla niej. Tu jesteśmy po jednej stronie. Anzelm – mózgowiec z czaszką i Merk - mlody kapłan Maszyn, kolejny tradycyjny wróg którego dobrze mieć po swojej stronie. Ostanie krzesło było puste… Czy to dobrze, czy źle… Wtedy jeszcze nie wiedziałem. Ugadaliśmy się i nażarli… A potem poszedłem go zabić. Deryn nie zareagowała najlepiej na moja deklaracje i razem z Merkiem poszli za mną. Kwadrat Starego Skurwysyna przypomniał jatkę. Jakiś skurwysyn mnie ubiegł, zajebał go, masakrując mu ryja pięściami długo i upojnie. Wkurwiłem się, bardzo, ale myśle, że bardziej zawodowo bym tego nie zrobił. Niestety nigdzie nie było Liama. Nie wiedziałem wtedy czy młody uciekł czy zabrał go kat. I jeszcze ten ćpun-kwiatek z Iocanthos, który bokser położył na Starym Szponie i zardzewiały sztylet z co zdaniem Merka pochodził z tej samej dziury. Deryn zapaliła się do śledztwa. Imperator dał jej wiarę i ochotę, ja jeszcze nie wiedziałem wtedy czy chce kata zabić, czy podziękować. Wszystko się zaczęło gmatwać po tym jak Anzelm-mózgowiec, przyniósł zdjęcia tych co się mogli ze Starym kumać, a wśród nich heretek obwieszony plazmą jak żona starego Faldera na Dzień Drususa. A potem gówno uderzyło w wentylator…
Szablon:Wydarzenie infobox
(
tekst źródłowy
)
Wróć do strony
Poslaniec
.
Osobiste
Zaloguj się
Przestrzenie nazw
Strona
Dyskusja
Warianty
Widok
Czytaj
Tekst źródłowy
Wyświetl historię
Działania
Szukaj
Nawigacja
Strona główna
Portal społeczności
Bieżące wydarzenia
Ostatnie zmiany
Losowa strona
Pomoc
Narzędzia
Linkujące
Zmiany w dolinkowanych
Strony specjalne